Kawa dla Giertycha

Kawa dla Giertycha

Premierem w Hiszpanii jest niejaki Zapatero. Wicepremierem w Polsce jest (przynajmniej w czasie, kiedy piszę ten tekst) Roman Giertych. Zapatero w szybkim tempie przekuwa lewackie poglądy w obowiązujące prawo: homoseksualiści mogą zawierać związki małżeńskie i adoptować dzieci, a transseksualiści mogą zmieniać sobie płeć w dowodzie na żądanie – np. mężczyzna powie, że czuje się kobietą, i odpowiedni urząd ma to respektować, wpisując mu do papierów „kobieta”. Co więcej, ponoć Zapatero w swym postępowym szale chce uznać, że małpy człekokształtne mają takie same prawa jak ludzie. Giertych natomiast nie uważa małp za równych nam w godności krewniaków i sprzeciwia się promocji homoseksualizmu, której przykładem jest np. wycofywanie się ze słów „mama” i „tata” na rzecz pojęć „rodzic A” i „rodzic B”. Ponadto Giertych uważa aborcję za zabicie niewinnego człowieka, a liberalne prawo aborcji na życzenie nazywa barbarzyństwem.

Problem polega na tym, że według postępowej Europy poglądy Zapatero są interesujące i otwarte, a zatem słuszne, a opinie głoszone przez Romana Giertycha są ponoć zwyczajnym faszyzmem, a zatem są głęboko niesłuszne. Różne gremia Unii Europejskiej nie widzą nic zdrożnego w ideologii głoszonej przez Zapatero, a jednocześnie raz po raz potępiają Giertycha. Europa jest za wolnością słowa, ale bez przesady. Wiadomo (tyle że nie wiadomo skąd), że pewnych poglądów nie należy mieć, bo to wstyd. Kiedy polski minister edukacji śmiał zaprezentować swoje poglądy na europejskim forum w Niemczech, powiało wręcz grozą. Jakże to! Tak publicznie piętnować aborcję i odrzucać dogmaty homoseksualnego lobby!? Toż to puszczenie smrodliwego bąka na salonach!

Dla mnie poglądy Zapatero są nie tylko niemoralne, ale przede wszystkim idiotyczne. Co do Romana Giertycha, to rozumiem, że dorobiono mu taką gębę, iż dobrze wychowany człowiek powinien się od niego dystansować, ale jego przekonania wydają mi się dużo bliższe rzeczywistości niż wizjonerstwo Zapatero. Aborcja bowiem jest rzeczywiście zniszczeniem życia ludzkiej istoty, a ideologia homoseksualnego lobby jest naprawdę groźna dla przyszłości ludzkiej cywilizacji, gdyż prowadzi do osłabienia rodziny rozumianej jako mama, tata i dzieci. Ponadto jeśli mężczyzna czuje się kobietą, to wcale nie znaczy, że kobietą jest.

Oburzają nas – i słusznie – różne afery seksualne, z pedofilskimi na czele. Wielu oburza się szczególnie gorliwie, gdy afery te dotykają środowisk kościelnych. Tyle że jednocześnie niewielu europejskich polityków i komentatorów było zbulwersowanych, gdy w Holandii zalegalizowano partię pedofilów. Nie ma problemu, gdy wśród dzieci i młodzieży propaguje się wczesne współżycie seksualne w najróżniejszych konfiguracjach. Zapatero jest cool, a Giertych to obciach. Rozwiązłość i rozpasanie są OK, ale niektórzy nie przegapią żadnej okazji, aby wśród duchownych zdemaskować grzeszników. Coś mi tu nie gra… Mam czasem wrażenie, że Kościół w Europie ustawiany jest w taki sposób, iż dostaje po głowie zarówno za zdradę Ewangelii, jak i za wierność głoszonej nauce. W takim zepchnięciu do narożnika księża jawią się jako hipokryci albo nietolerancyjni fundamentaliści.

Hipokryzja polegałaby m.in. na tym, że duchowni własne słabości traktują z wyrozumiałością, a wobec świeckich są surowi. Być może coś tu jest na rzeczy, ale np. w drugiej połowie I tysiąclecia, kiedy w Kościele obowiązywała tzw. pokuta taryfowa, duchowni traktowani byli znacznie surowiej niż osoby świeckie. Pokuta taryfowa opierała się na specjalnych katalogach (taryfach), które precyzyjnie określały, jaką pokutę należy nałożyć za konkretny grzech. Katalogi te znajdowały się w księgach penitencjarnych. W jednej z nich, w Penitentiale Columbani stwierdzono, że np. jeśli duchowny uderzył bliźniego podczas dyskusji i polała się krew, to ma pościć przez rok; świecki natomiast za to samo przewinienie zobowiązany był do postu przez 40 dni. Dziś zadawane pokuty nie są tak surowe, i to zarówno w odniesieniu do duchownych, jak i do świeckich. Może czas wrócić do I tysiąclecia?!

Jeśli nie można przywalić hipokryzją, to zawsze można oskarżyć o nietolerancję. W ten sposób atakowano na Zachodzie Jana Pawła II. Ileż to razy powtarzano, że fundamentalizm Papieża Polaka i jego niezgoda na prezerwatywy jest przyczyną rozprzestrzeniania się AIDS, a w konsekwencji śmierci wielu ludzi. W Polsce tylko co brzydsze feministki krzyczą, że brak zgody na prezerwatywę to ludobójstwo. Generalnie wciąż jeszcze jest tak, że nauczania Jana Pawła II nie atakuje się u nas wprost. Cytaty z Papieża – np. w ustach Giertycha – są jednak wyśmiewane jako przykład oszołomstwa. Tę sprzeczność niektórzy tłumaczą tym, że nie chodzi o istotę, ale kontekst i okoliczności cytowania. Innymi słowy, Jan Paweł II jest nadal OK, a Giertych kompromituje Polskę.

Ktoś powie, że na szczęście nie musimy wybierać pomiędzy Zapatero i Giertychem. Zgoda! Naszymi pozytywnymi uczuciami możemy obdarzyć kogoś innego. Ale jakby trzeba było, to zdecydowanie chętniej postawiłbym kawę panu Giertychowi niż premierowi Zapatero.

Kawa dla Giertycha
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....