Lud wierny w czasie liturgii
fot. Maya Reagan / UNSPLASH

Równi, różni, powołani

Oferta specjalna -25%

Żywe paradoksy. Zasada katolickiego i/i

0 opinie
Wyczyść
Dodaj do koszyka

W obecnej sytuacji kryzysu zaufania do Kościoła instytucjonalnego, gdy zasięg ewangelizacyjnego i katechetycznego oddziaływania duchowieństwa jest coraz słabszy, odpowiedzialność za przekaz wiary spocznie w znacznie większej mierze niż dotąd na osobach świeckich. To od siły i odwagi ich świadectwa będzie zależeć, czy inni będą mieli szansę poznać Chrystusa.

Kiedy się zastanawiamy nad rolą i powołaniem osób świeckich w Kościele, najpierw musimy sobie uświadomić, że mówimy o większości członków Kościoła. Ponadto samo pytanie o powołanie, czyli o drogę, którą Bóg proponuje człowiekowi, i o zadania, jakie przed nim stawia, nie jest pytaniem o rzeczy drugorzędne. Co więcej, ci, którzy dziś nie są już zaliczani do grona świeckich, a mianowicie mężczyźni po święceniach diakonatu, prezbiteratu lub episkopatu, od chrztu aż do momentu święceń też byli osobami świeckimi. Z chwilą ich przyjęcia zostali obdarzeni nową funkcją, ale nie utracili podstawowej godności wynikającej z chrztu włączającego ich we wspólnotę chrześcijan. Zatem pytanie o znaczenie powołania osób świeckich w Kościele musi zostać potraktowane jako fundamentalne dla rozumienia Kościoła i powołania chrześcijańskiego w ogóle. Myślenie o świeckich w kategoriach wyłącznie funkcyjnych samo w sobie jest redukcjonistyczne i nieuchronnie prowadzi do stawiania w opozycji duchowieństwa i laikatu. W dość uproszczonej formie sprowadza się do kwestii, jakie zadania (administracyjne, ekonomiczne, zarządcze, prawne, duszpasterskie, ewangelizacyjne), które dotąd sprawowali duchowni, można powierzyć szerszemu gronu wiernych. Tyle tylko, że takie postawienie sprawy odpowie na pytanie, co mam robić, ale nie odpowie na pytanie, kim jestem. Odpowiedź na pierwsze pytanie bez wcześniejszej odpowiedzi na drugie pozostanie częściowa i niewystarczająca.

Spór o ważność stanów

Żyjemy obecnie w dość szczęśliwych czasach, kiedy refleksja teologiczna o podmiotowości i o chrześcijańskiej godności wszystkich wierzących jest sprawą oczywistą. Nie zawsze jednak tak było. Oglądając się wstecz, śmiało możemy powiedzieć, że dopiero w dwudziestym wieku, a zwłaszcza w jego drugiej połowie, podjęto głębszą refleksję na ten temat. Teologiczny namysł nad laikatem jest więc zagadnieniem stosunkowo młodym. Zawdzięczamy go stopniowej zmianie rozłożenia akcentów wobec poprzednich wieków w eklezjologii, teologii kapłaństwa i teologii sakramentów. Teologia katolicka okresu poreformacyjnego chciała odpowiedzieć na podstawowe błędy, obecne zwłaszcza u Lutra i Kalwina, które dotyczyły rozumienia kapłaństwa i sakramentów. Doprowadziło to do uwypuklania roli szafarzy (duchownych) i co za tym idzie do pojmowania Kościoła przede wszystkim przez ich pryzmat. Kościół był zatem rozumiany jako Kościół hierarchiczny. Odnowa eklezjologiczna, której pierwsze przejawy można było zaobserwować w dziewiętnastym wieku, inspirująca się starożytnymi tekstami ojców Kościoła, stopniowo zaczęła zmieniać akcenty, dając pierwszeństwo godności chrzcielnej. Nie jest to rzadka sytuacja, że w refleksji teologicznej (dotyczy to także innych dziedzin życia) mamy do czynienia ze zmianą akcentów na zasadzie wahadła. Tak można interpretować teologię reformacyjną i poreformacyjną. Teologowie reformacji podkreślili wagę godności chrzcielnej i świeckich, dewaloryzując jednocześnie rolę kapłanów i sprzeciwiając się klasycznej teologii kapłaństwa i sakramentów. W odpowiedzi na błędy reformacji teologia katolicka, dominująca przez kilka wieków, uwypuklała rolę hierarchii i duchowieństwa, zostawiając niewielkie pole refleksji nad powołaniem osób świeckich. Doprowadziło to do rozwoju teologii klerykalnej, a co za tym idzie do klerykalnych postaw, zarówno u duchowieństwa, jak i u świeckich. Postawy klerykalne nie są bowiem jedynie przypadłością duchownych. Wydaje się, że odnowa eklezjologiczna przywraca pewną harmonię w tym, co dotyczy duchowieństwa i świeckich. Powraca ona do traktowanej z nieufnością przez kilka wieków teologii chrzcielnej jako fundamentu rozumienia Kościoła, co otwiera drzwi do teologicznej refleksji nad świeckimi i ich miejscem w Kościele i zachowuje jednocześnie klasyczne rozumienie kapłaństwa i teologii sakramentów.

Dwa rodzaje kapłaństwa

Sobór Watykański II, którego dokumenty są dojrzałym wyrazem odnowy eklezjologicznej, zdecydował się na przyjęcie tematu Ludu Bożego jako podstawowej kategorii opisującej Kościół. Wedle takiego ujęcia na pierwszy plan zostaje wydobyta równość wszystkich wierzących w Chrystusa. Przed rozważeniem różnych stanów, powołań, funkcji w Kościele ojcowie soborowi chcieli opisać to, co jest wspólne dla wszystkich chrześcijan. Podkreślono więc, że przez chrzest jesteśmy złączeni z Chrystusem i włączeni w przymierze z Bogiem. Na mocy chrztu wszyscy – papież, biskupi, księża, zakonnicy, świeccy – jesteśmy dziećmi jednego Ojca, braćmi i uczniami Chrystusa. Stąd pochodzi prawda o naszym wzajemnym braterstwie. Możemy zatem mówić o dwóch poziomach braterstwa, które nas łączy. Pierwszym jest braterstwo naturalne, wynikające z przynależności do jednej rodziny ludzkiej. Drugim jest braterstwo nadprzyrodzone, braterstwo chrześcijańskie, w którym przez łączność z Chrystusem, zainicjowaną na chrzcie, przynależymy do jednej wspólnoty łaski. Jesteśmy między sobą braćmi dlatego, że Bóg jest naszym Ojcem. Na podstawie danych biblijnych teologia posługuje się dwoma klasycznymi pojęciami wyrażającymi tę prawdę. Opierając się na św. Pawle (por. Rz 8), mówi, że jesteśmy „synami w Synu”, gdzie Synem (przez wielkie „S”) jest oczywiście Chrystus. Sformułowanie to podkreśla, komu zawdzięczamy nasze wzajemne nadprzyrodzone braterstwo. Za św. Janem zaś teologia podpowiada, że jesteśmy „dziećmi Bożymi” (por. 1 J 3,1–2). Teologia chrześcijańskiego braterstwa wynika z teologii Bożego ojcostwa i naszego w nim usynowienia.

Dla zrozumienia godności wszystkich wierzących jako harmonijnie komplementarnej, a nie będącej w opozycji do godności szafarzy (duchownych) ważna jest konstytucja Lumen gentium, w której jest mowa o dwóch kapłaństwach: kapłaństwie wspólnym wszystkich wierzących (wszyscy ochrzczeni) i kapłaństwie służebnym (duchowni):

„Kapłaństwo powszechne wiernych i kapłaństwo urzędowe, czyli hierarchiczne, choć różnią się istotą, a nie tylko stopniem, są sobie jednak wzajemnie przyporządkowane, jedno i drugie bowiem we właściwy sobie sposób uczestniczy w jednym kapłaństwie Chrystusowym. Kapłan urzędowy mianowicie, dzięki władzy świętej, jaką się cieszy, kształci lud kapłański i kieruje nim, sprawuje w zastępstwie Chrystusa (in persona Christi) Ofiarę eucharystyczną i składa ją Bogu w imieniu całego ludu, wierni zaś na mocy swego królewskiego kapłaństwa współdziałają w ofiarowaniu Eucharystii, pełnią też to kapłaństwo przez przyjmowanie sakramentów, modlitwę, dziękczynienie, świadectwo życia świątobliwego, zaparcie się siebie i czynną miłość” (Lumen gentium 10).

Dla rozjaśnienia tego tekstu należy dodać kilka słów komentarza.

Po pierwsze, duchownym i świeckim przynależy godność kapłańska. Oba kapłaństwa są prawdziwe i autentyczne. Błędem byłoby myślenie, że jedno z nich – kapłaństwo urzędowe – jest właściwym kapłaństwem, a drugie – kapłaństwo powszechne – jest tylko kapłaństwem metaforycznym. Samo zaś słowo „kapłan” może być rozumiane na dwa sposoby: ścisły i szeroki. W sensie ścisłym kapłanem jest ten, kto składa ofiarę. Jest on wówczas odróżniony od tego, który wypowiada Boże słowo, czyli od proroka, oraz od tego, który zarządza w imieniu Boga, czyli od króla. W znaczeniu zaś szerokim kapłan to ten, który, wedle samej łacińskiej etymologii słowa, daje (przekazuje) to, co święte (sacerdos = sacer dare = dawać to, co święte). Przekazywanymi „świętymi rzeczami” mogą być słowo Boże, łaska, przykazania, prowadzenie ludu, pouczenie. Zatem szerokie rozumienie kapłaństwa zawiera w sobie to, co w znaczeniu ścisłym przynależy również godności prorockiej i królewskiej. W powyższym cytacie soborowym w odniesieniu do wszystkich wiernych mamy do czynienia z rozumieniem kapłaństwa w znaczeniu szerokim. Tekst Lumen gentium należy zatem odczytać jako potwierdzający potrójną godność wiernych, uzyskaną na mocy chrztu. Jest to godność prorocka, kapłańska i królewska. Liturgicznym znakiem tej godności jest namaszczenie krzyżmem świętym w czasie sprawowania pierwszego z sakramentów. Wypowiadane są wówczas słowa:

„Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i Ducha Świętego, on sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony do Ludu Bożego wytrwał w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne”.

Każdy wierny uczestniczy zatem w Chrystusowym kapłaństwie, Chrystusowym królowaniu i Chrystusowym prorokowaniu.

Po drugie, tę podstawową, potrójną godność chrześcijańską należy rozumieć tylko jako pochodzącą bezpośrednio z kapłaństwa Chrystusa, a nie z kapłaństwa urzędowego. Inaczej mówiąc, kapłaństwo powszechne jest „częścią” kapłaństwa Chrystusa, które jest jego źródłem, a nie jest „częścią” kapłaństwa hierarchicznego.

Po trzecie, należy odpowiedzieć na pytanie, na czym polega różnica między jednym i drugim rodzajem kapłaństwa. Istotne są dwa sposoby przekazywania „rzeczy świętych” (sacer dare). W kapłaństwie urzędowym (służebnym, hierarchicznym) „rzeczy święte” są przekazywane w sposób niezależny od osobistej świętości kapłana. Gdy sprawuje on sakramenty lub gdy autentycznie i wiernie głosi słowo Boże, wówczas Boża łaska przekazywana jest przez sam fakt sprawowania tych czynności. Staje się on narzędziem (trzeba dodać, że narzędziem niezbędnym), którym posługuje się Chrystus, by przekazać świętość pochodzącą od Ojca. Można tę sytuację porównać do artysty grającego na fortepianie. Instrument ten jest tylko narzędziem, bo sam z siebie nie jest w stanie wydobyć żadnego dźwięku, ale jest jednocześnie aż narzędziem, gdyż jest nieodzowny dla zaistnienia muzyki. Natomiast w kapłaństwie wspólnym wszystkich wiernych przekazywanie „rzeczy świętych” jest uzależnione od osobistej świętości ochrzczonego. Wierni poprzez siłę świadectwa osobistego życia przekazują to, czym aktualnie żyją. Jest to również świętość pochodząca od Ojca, jednak w pewnym sensie jest ona spersonifikowana przez osobę, która ją przekazuje.

Po czwarte, oba kapłaństwa są wzajemnie zależne, sobie przyporządkowane. Jedno uzyskuje swój sens tylko w odniesieniu do drugiego. Kapłaństwo wspólne wierzących może być w pełni zrealizowane jedynie w odniesieniu do kapłaństwa służebnego i odwrotnie. Poprzez to, że oba rodzaje kapłaństwa są częściowym udziałem w kapłaństwie Chrystusa, potrzebują siebie nawzajem, by jako wobec siebie komplementarne realizować w pełni tu w doczesności kapłaństwo Chrystusowe. W historii Kościoła istniały pokusy budowania wspólnoty chrześcijańskiej w oparciu tylko o jedno kapłaństwo, niezależnie od tego, czy byłoby to kapłaństwo wspólne wszystkich wiernych, czy kapłaństwo służebne duchownych. Prowadziło to jednak zawsze do fałszywego rozumienia wspólnoty Kościoła. Pełnia kapłaństwa Chrystusowego może być wyrażona wyłącznie poprzez rozróżnienie obu kapłaństw i poprzez wskazanie ich wzajemnego dopełnienia.

Po piąte, wspomniałem, że oba kapłaństwa jako partycypujące w kapłaństwie Chrystusa są wobec siebie w pewnym sensie paralelne. Nie jest to jednak paralelizm ścisły. Kapłaństwo służebne ma na celu uświęcenie świata i dokonuje tego „od góry”, gdy kapłan jako „narzędzie Chrystusa”, czyli reprezentujący Chrystusa i działający w Jego imieniu, głosi słowo Boże (prorok), sprawuje sakramenty (kapłan), podejmuje odpowiedzialność za wspólnotę (król). Kapłaństwo powszechne ma również na celu uświęcenie świata, ale dokonuje tego „od dołu”, gdy świeccy wnoszą swój wkład w ewangelizację świata (prorok), gdy swoje osobiste życie ofiarują Bogu i gdy wnoszą właściwy sobie wkład w sprawowanie sakramentów (kapłan) oraz gdy podejmują odpowiedzialność za wspólnotę na miarę ich osobistych charyzmatów i żarliwości chrześcijańskiego życia (król).

Kim się zajmuje Kościół

Właściwe osobom świeckim uświęcanie świata „od dołu”, którego rozumienie przedstawiłem powyżej, zwrócone jest w dwóch kierunkach: ad extra oraz ad intra Ecclesiae. Na kierunek wywodzący się z Kościoła i zwrócony poza Kościół również możemy popatrzeć dwuaspektowo. Po pierwsze, mam tu na myśli działalność ewangelizacyjną (funkcja prorocka), którą jest po prostu autentyczne i żywe świadectwo wiary. Dokonuje się ono niejednokrotnie w miejscach, które do Chrystusa nastawione są wrogo lub obojętnie, gdyż coraz częściej w takim otoczeniu mieszkają i pracują chrześcijanie. Osobiście mam przekonanie, że w obecnej sytuacji kryzysu zaufania do Kościoła instytucjonalnego, gdy zasięg ewangelizacyjnego i katechetycznego oddziaływania duchowieństwa (chociażby poprzez niedzielne homilie) jest coraz słabszy, a wydaje się, że w kolejnych latach będzie się nadal zmniejszał, odpowiedzialność za przekaz wiary spocznie w znacznie większej mierze niż dotąd na osobach świeckich. To od siły i odwagi ich świadectwa, gorliwości, autentyzmu i prostoty w wierze będzie zależeć, znacznie bardziej niż dotąd, czy inni będą mieli szansę poznać Chrystusa. Być może chrześcijanie rozproszeni w świecie będą dla wielu jedynym dostępnym źródłem spotkania Jezusa. Po drugie, uświęcanie świata dokonuje się poprzez ewangelizację nie wprost (również funkcja prorocka), czyli poprzez kształtowanie osób, struktur, prawa, zwyczajów itp. w ten sposób, by coraz bardziej były one przeniknięte Duchem Bożym i wartościami chrześcijańskimi, nawet jeśli nie są one w ten sposób nazywane. Każda osoba świecka, podejmując jakiekolwiek zadania (zawodowe, rodzinne, hobbystyczne), jest wezwana przez Chrystusa do takiego działania w swoim otoczeniu, by było w nim więcej prawdy, sprawiedliwości, dobra, pokoju, uczciwości. Wartości głęboko ludzkie i humanistyczne są wartościami ewangelicznymi i jest w nich obecny Duch Boży. Ład i sprawiedliwość życia, prawość sumienia mogą się stawać progiem wiary. To dwuaspektowe (świadectwo wiary i kształtowanie świata wedle Bożego Ducha) zobowiązanie chrześcijan świeckich do ewangelicznego zaangażowania w rzeczy światowe odbite jest w samej nazwie: słowo „świecki” pochodzi od łacińskiego saeculum, czyli świat doczesny, ziemski, przemijający.

Jednak zaangażowanie świeckich ad extra Ecclesiae nie może się stać wymówką przed niepodejmowaniem zadania uświęcania, zwróconym do wewnątrz Kościoła. Na ten wymiar również możemy popatrzeć dwuaspektowo. Po pierwsze, jest to troska o osobisty wzrost i rozwój wiary. Elementem odpowiedzialności za Kościół jest codzienne życie w łasce. Po drugie, jest to podejmowanie na miarę swoich charyzmatów i kompetencji zawodowych odpowiedzialności za instytucję Kościoła. Mam tu na myśli powierzanie świeckim współodpowiedzialności za grupy duszpasterskie, za finanse Kościoła, sprawy administracyjne – pola działania są wręcz nieograniczone i trudno je tu wszystkie szczegółowo wymienić. Zaangażowanie wspólnoty wierzących może mieć charakter nadprzyrodzony, czyli być autentyczną ekspresją zmysłu wiary. Usłyszenie sensus fidei wierzących jest jednym ze sposobów słuchania tego, co Duch Boży mówi dziś do Kościoła. Otwarte pozostaje pytanie, czy Kościół w swej aktualnej formie instytucjonalnej ma odpowiednie struktury, poprzez które sensus fidei wierzących mógłby być usłyszany. Nie jest to sprawa błaha. Chodzi bowiem o usłyszenie tego, co dziś „Duch mówi do Kościoła”. Widać, jak bardzo leży to na sercu papieżowi Franciszkowi, i właśnie dlatego, jak należy przypuszczać, synodalność jest tematem podejmowanym obecnie przez synod biskupów.

Pisząc o osobach świeckich, czy w ogóle zajmując się myśleniem o Kościele, można wpaść w pułapkę nadmiernej koncentracji na tym, co eklezjalne. Błędem jest zajmowanie się Kościołem ze względu na sam Kościół. Fundamentem każdej refleksji eklezjologicznej musi być troska o to, by jak najpełniej ukazać w Kościele i poprzez Kościół prawdę i świętość dane nam przez Boga w osobie Jezusa Chrystusa. To Chrystus, a nie sam Kościół powinien być centrum refleksji o Kościele. Dlatego wciąż aktualna pozostaje przestroga Karla Bartha: „Jeśli Kościół nie ma innego celu niż służba samemu sobie, nosi już na sobie stygmaty śmierci”.

Równi, różni, powołani
Łukasz Wiśniewski OP

urodzony 17 lutego w 1984 r. w Pasłęku – dominikanin, doktor teologii Uniwersytetu Fryburskiego, wykładowca teologii dogmatycznej, od maja 2021 roku przeor Konwentu Trójcy Świętej w Krakowie, od 29 stycznia 2022 roku prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów....