Lud wierny w czasie liturgii
fot. Maya Reagan / UNSPLASH

Równi, różni, powołani

W obecnej sytuacji kryzysu zaufania do Kościoła instytucjonalnego, gdy zasięg ewangelizacyjnego i katechetycznego oddziaływania duchowieństwa jest coraz słabszy, odpowiedzialność za przekaz wiary spocznie w znacznie większej mierze niż dotąd na osobach świeckich. To od siły i odwagi ich świadectwa będzie zależeć, czy inni będą mieli szansę poznać Chrystusa.

Kiedy się zastanawiamy nad rolą i powołaniem osób świeckich w Kościele, najpierw musimy sobie uświadomić, że mówimy o większości członków Kościoła. Ponadto samo pytanie o powołanie, czyli o drogę, którą Bóg proponuje człowiekowi, i o zadania, jakie przed nim stawia, nie jest pytaniem o rzeczy drugorzędne. Co więcej, ci, którzy dziś nie są już zaliczani do grona świeckich, a mianowicie mężczyźni po święceniach diakonatu, prezbiteratu lub episkopatu, od chrztu aż do momentu święceń też byli osobami świeckimi. Z chwilą ich przyjęcia zostali obdarzeni nową funkcją, ale nie utracili podstawowej godności wynikającej z chrztu włączającego ich we wspólnotę chrześcijan. Zatem pytanie o znaczenie powołania osób świeckich w Kościele musi zostać potraktowane jako fundamentalne dla rozumienia Kościoła i powołania chrześcijańskiego w ogóle. Myślenie o świeckich w kategoriach wyłącznie funkcyjnych samo w sobie jest redukcjonistyczne i nieuchronnie prowadzi do stawiania w opozycji duchowieństwa i laikatu. W dość uproszczonej formie sprowadza się do kwestii, jakie zadania (administracyjne, ekonomiczne, zarządcze, prawne, duszpasterskie, ewangelizacyjne), które dotąd sprawowali duchowni, można powierzyć szerszemu gronu wiernych. Tyle tylko, że takie postawienie sprawy odpowie na pytanie, co mam robić, ale nie odpowie na pytanie, kim jestem. Odpowiedź na pierwsze pytanie bez wcześniejszej odpowiedzi na drugie pozostanie częściowa i niewystarczająca.

Spór o ważność stanów

Żyjemy obecnie w dość szczęśliwych czasach, kiedy refleksja teologiczna o podmiotowości i o chrześcijańskiej godności wszystkich wierzących jest sprawą oczywistą. Nie zawsze jednak tak było. Oglądając się wstecz, śmiało możemy powiedzieć, że dopiero w dwudziestym wieku, a zwłaszcza w jego drugiej połowie, podjęto głębszą refleksję na ten temat. Teologiczny namysł nad laikatem jest więc zagadnieniem stosunkowo młodym. Zawdzięczamy go stopniowej zmianie rozłożenia akcentów wobec poprzednich wieków w eklezjologii, teologii kapłaństwa i teologii sakramentów. Teologia katolicka okresu poreformacyjnego chciała odpowiedzieć na podstawowe błędy, obecne zwłaszcza u Lutra i Kalwina, które dotyczyły rozumienia kapłaństwa i sakramentów. Doprowadziło to do uwypuklania roli szafarzy (duchownych)

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 01, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść