Organista
fot. Sven Read / UNSPLASH

Znaczenie pieśni kościelnych jest większe, niż nam się wydaje. Powtarzane wielokrotnie, siłą rzeczy kształtują teologiczną świadomość śpiewających.

Mój ulubiony fragment pieśni kościelnej pochodzi z szesnastowiecznego tekstu zaczynającego się od słów „Po upadku człowieka grzesznego”. Ta pieśń jest wersowaną parafrazą Ewangelii według św. Łukasza, opisuje bowiem dialog archanioła Gabriela z Maryją. Autor postanowił jednak uzupełnić nieco ewangeliczną narrację, z której nie dowiadujemy się przecież, czym była zajęta Maryja w momencie przybycia Bożego wysłańca. Autor pozwolił sobie na nieco fantazji: „Panna natenczas psałterz czytała, gdy pozdrowienie to usłyszała”. Na ile jest to prawdopodobna rekonstrukcja wydarzeń? Czy mogła robić coś innego? To raczej niemożliwe, by Maryja była akurat zajęta czytaniem Biblii. Po pierwsze, drogocenne zwoje zawierające zapis słowa Bożego znajdowały się w synagodze bądź szkole rabinackiej, a nie w domu. Po wtóre, kobiety zasadniczo nie potrafiły wtedy czytać. Autor pieśni przeniósł w czasy starożytne znany mu obraz zamożnych kobiet z arystokracji, które modliły się z podręcznych psałterzy. Nie chodziło jednak wyłącznie o czysto scenariuszowe uzupełnienie, ale także o określoną myśl teologiczną. Maryja jest służebnicą słowa Bożego, anioł przychodzi do niej właśnie wtedy, gdy ona to słowo rozważa, a nie w trakcie codziennych czynności – między sprzątaniem a gotowaniem. Wszak to nie uchodzi! Maryja czyta i rozważa. Być może nawet rozpamiętuje starotestamentalne zapowiedzi nadejścia Mesjasza, który ma się narodzić z Dziewicy.

Oswajanie liturgii

Ten model „uzupełniania” treści ewangelicznych w pieśniach jest szczególnie obecny w kolędach i pastorałkach. Trzeba przecież w jakiś sposób zobrazować ubóstwo rodziny, chędogość stajni, radość z przybyłych gości. Chętnie więc śpiewamy, że Maryja „rąbek z głowy zdjęła”, „szopa bydłu przyzwoita”, a „bydlęta klękają”. Ale wiele bożonarodzeniowych pieśni sięga do poważnej teologii: „W ciele ludzkim Bóg jest skryty”, „poczęła Panna Syna w czystości, porodziła w całości panieństwa swego”, „Chrystus nam się narodził, aby nas od piekła oswobodził”. Są tu i wcielenie, i dziewicze poczęcie, i odkupienie.

Każda pieśń nabożna to theologia cantata, teologia wyśpiewana, katecheza czy kazanie zamienione na utwór muzyczny. Znaczenie pieśni kościelnych jest większe, niż nam się wydaje. Powtarzane wielokrotnie, siłą rzeczy kształtują teologiczną świadomość śpiewających. Skoro lex orandi stanowi lex credendi, równie dobrze możemy powiedzieć, że normę wiary kształtuje w dużej mierze lex cantandi. W założeniach reformy soborowej muzyka kościelna, a w szczególności śpiew liturgiczny, a więc także pieśni wykorzystywane podczas liturgii, nie są jej zewnętrznym dodatkiem. Muzyka jest liturgią, nie tylko ją wypełnia czy uzupełnia, ale i ją współtworzy. Nie jest – jak to czasami niestety słyszymy – formą uświetnienia czy oprawy celebracji, dodatkiem do niej, ale jej integralną częścią. Co więcej, w strukturze

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 01, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść