Pies w żółtej czapce
fot. Charles Deluvio / UNSPLASH

Biuro rzeczy nieodnalezionych

Zimne dni to niebezpieczny czas dla czapek, rękawiczek i szalików. Na skutek kosmicznego zrządzenia sił nader często zostają odłączone od swych nosicieli. Leżą na ławkach, na kawiarnianych stolikach, wciśnięte w oparcia teatralnych foteli. Zostają pojedynczo, samotnie, bez szans odnalezienia swego losu. Nikt nie gubi obu rękawiczek naraz, nikt nie gubi i czapki, i szalika z tego samego kompletu. Dlaczego? Zguba i strata są zwykle pojedyncze, nie do pary. Ich zniknięcie zakłóca symetrię życia. Nawet jeśli my machniemy na zgubę ręką, ich znalezienie wprowadzi niepokój w niezbyt szczęśliwym znalazcy. Znacie to uczucie, prawda? Widok leżącej na chodniku rękawiczki albo chustki – jeszcze czystej, niezadeptanej. Nagły dreszcz, bo przecież została utracona przed chwilą. Pojawia się chęć ratunku – podnosi się taką sierotkę z chodnika i obiega okolicę wzrokiem. Może nieświadomy dramatu właściciel jeszcze tu jest…? Któż z nas nie został tak ocalony przez zupełnie obcego człowieka, kierowanego pragnieniem przywrócenia ładu, wepchnięcia kosmicznej drobiny na jej prawowite miejsce? Akt dobrej woli dający obu stronom coś ważnego. Znalazcy – poczucie, że zachował się porządnie. Właścicielowi – że wciąż można ufać nieznajomym.

A co z rzeczami nigdy nieodnalezionymi? Takich muszą być w świecie miliardy! W kawiarni, którą prowadzę z przyjaciółmi, co dzień wzbo

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 01, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść