fot. gena-okami

Radość Narodu

Albert Camus, laureat literackiego Nobla, w młodości bramkarz piłkarskiej drużyny w Oranie powiedział: „Wszystko, co wiem o moralności i powinnościach człowieka, zawdzięczam futbolowi”.

Był taki brazylijski piłkarz, który nazywał się Garrincha. Pochodził z wielodzietnej, biednej rodziny. Przebyta w dzieciństwie choroba polio zostawiła trwały ślad – jedną nogę krótszą o kilka centymetrów i ciągłe problemy z kolanami. Dziś z takimi mankamentami w zawodowym sporcie nie miałby czego szukać. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku też nie było mu łatwo. Podczas mistrzostw świata w 1958 roku w Szwecji po dwóch nieudanych meczach trener Brazylii postanowił zmienić skład. Zgodnie z sugestią starszych zawodników włączył do niego siedemnastoletniego Pelego i właśnie Garrinchę. Napotkał jednak na opór psychologa kadry. Według niego Pele był wciąż dzieckiem, niezdającym sobie sprawy z rangi meczów, w których miał brać udział, a poziom intelektualny Garrinchy, który skończył edukację na kilku klasach szkoły podstawowej, słabo czytał i ledwie rozumiał, co się do niego mówi, rodził obawy, że piłkarz mentalnie nie da sobie rady.

Trener postawił na swoim. W ciągu trzech pierwszych minut meczu Garrincha i Pele zdemolowali linie obronne Związku Radzieckiego, dając początek romantycznej historii futbolu, w którym nie decydują wzrost, waga i siła fizyczna, tylko tal

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 05, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść