fot. avinash-kumar

Zrobiliście bardzo niewiele

Bliska mi osoba, która żyje modlitwą i angażuje się w działania swojego duszpasterstwa, mówi: „Jeśli jeszcze się dowiem, że Franciszek zrobił coś złego, to odchodzę z Kościoła”. Jest o krok od osobistego dramatu.

Poniższy tekst jest próbą uchwycenia różnych reakcji na sytuacje zgorszenia – przede wszystkim w Kościele polskim – i pokazania, jakie są ich uwarunkowania, a czasami konsekwencje. Na początku odniosę się jednak do przypadku pozornie dalekiego od spraw krajowych i kościelnych, a konkretnie do tak zwanej afery dieslowej w Volkswagenie, ujawnionej w 2015 roku. Polegała ona na montowaniu oprogramowania pozwalającego na manipulację wynikami pomiarów emisji z układu wydechowego. Było to systemowe, długoterminowe działanie firmy. Volkswagen przedstawiał się wówczas w reklamach jako Das Auto – wzór do naśladowania w dziedzinie motoryzacji, z ambicją stania się największym sprzedawcą samochodów na świecie. Na stronach internetowych firmy można było przeczytać o jej etycznych standardach i planach: „Przyszłość obliguje nas do promowania mobilności dla wspólnego dobra, przy jednoczesnym zaspokajaniu indywidualnych potrzeb, odpowiadaniu na wyzwania ekologiczne oraz wymagania ekonomiczne, jakie ciążą na globalnej firmie”. Taki moralny nowotwór, który był obecny wszędzie, gdzie sprzedawano samochody Volkswagena z silnikami diesla, nie mógł istnieć i rozwijać się jako dzieło jednego człowieka bez wsparcia wysoko postawionych osób. Kluczowa jest sprawa interesariuszy, czyli tych, którzy wpływali na opisywaną sytuację, ale przede wszystkim tych, którzy ponosili jej koszty. Firma po ujawnieniu oszustwa zanotowała ogromny spadek wartości. Dotknięci aferą byli pracownicy i ich rodziny oraz samo środowisko naturalne, które bezbronnie przyjmowało więcej szkodliwych produktów spalania. Zdarzenia rzuciły też negatywne światło na wiele innych firm branży motoryzacyjnej. Najmniej widocznym interesariuszem, na którego afera miała wpływ, był przeciętny obywatel w różnych krajach świata, który łatwiej niż kiedyś mógł sobie mówić: „Skoro wielki Volkswagen mógł tak bezwstydnie oszukiwać, to czegoż można oczekiwać ode mnie, zwykłego człowieka?”.

Wróćmy do Kościoła w Polsce. Pierwszymi interesariuszami zgorszenia, o których trzeba mówić, są osoby, wobec których ludzie Kościoła bezpośrednio popełnili czyny niegodziwe. Chociaż trudno w to uwierzyć, ofiary mogą mieć poczucie, że to one zrobiły coś złego, sprowokowały, zachowały się niewłaściwe, zwłaszcza jeśli sprawcą czynu był ktoś powszechnie szanowany. Jeśli ofiarami, zwłaszcza przestępstw natury seksualnej, stały się dzieci, to zranienia związane z zaburzonym poczuciem własnej

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 05, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść