fot. anthony-tran

Człowiek – to brzmi niespójnie

Życie chrześcijanina, który traktuje swoją wiarę poważnie, naznaczone jest nieusuwalnym pęknięciem – mniej przychylni nazywają to hipokryzją. Z jednej strony: wielkie ideały, miłość bliźniego, służba i pokora, z drugiej, co tu kryć, prozaiczna rzeczywistość brutalnie czasem weryfikująca zamierzenia.Jak to możliwe w katolickim społeczeństwie?” – rozlega się co jakiś czas w rozmaitych dyskusjach taka pełna zdumienia, zwykle podszyta dezaprobatą fraza. Kryje się za nią nie tylko chwalebne oczekiwanie, że wspólnota złożona w większości z katolików daje jakąś gwarancję przestrzegania pewnego aksjologicznego minimum. Formułowane osłupienie opiera się na założeniu – pozornie zrozumiałym – spójności wyznawanych wartości i sposobu ich praktykowania przez wyznawców tej samej religii. W tak dramatycznie podzielonym społeczeństwie jak polskie założenie to falsyfikuje się w samym zarodku. Problem jednak wydaje się dużo ciekawszy i rozleglejszy. Czy zanurzeni w kulturze tymczasowości, uwodzeni co rusz wybuchającymi e
Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 05, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść