Donos na dominikanina
fot. mike page / UNSPLASH.COM

Żadna wspólnota, grupa, rodzina, czy to ta sprzed 600 lat, czy ta z XXI wieku, nie jest wolna od konfliktów i wzajemnych poranień. Jezus widział to nawet wśród swoich uczniów. Dlatego zostawił instrukcję rozwiązywania problemów międzyosobowych.

Maciej Müller: Denuncjacja. Ohydne słowo, które źle nam się kojarzy. A my mamy rozmawiać o denuncjacji jako narzędziu służącym nawróceniu…

Tomasz Gałuszka OP: Lubimy trudne tematy, więc zajmiemy się również donosem lub – bardziej elegancko – denuncjacją jako środkiem, który zalecał sam Jezus.

Jezus kazał donosić?

Denuncjacja ma swoje źródło w ewangelicznym nakazie upomnienia braterskiego (correctio fraterna). Według słów Chrystusa: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy (…). Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi!” (Mt 18,15–17). W doktrynie Kościoła correctio fraterna interpretowano jako wyraz miłości i sprawiedliwości wobec bliźniego. Tomasz z Akwinu poświęcił temu zagadnieniu osobną kwestię w swojej Sumie teologii, w której wyjaśnił, że napomnienie braterskie jako obowiązek nakazany przez przykazanie jest dwojakiego rodzaju. Pierwsze, rozumiane jako akt miłości, zmierza do poprawy grzesznika. Do takiego napomnienia wezwani są wszyscy chrześcijanie, bez względu na stan i sprawowane funkcje. Drugi typ napomnienia wynika nie tylko z miłości wobec grzesznika, ale również z chęci przywrócenia porządku we wspólnocie oraz naprawy krzywd wyrządzonych przez czyny grzesznika. W obu wypadkach napomnienie powinno się odbyć w porządku podanym przez Ewangelię, czyli najpierw w cztery oczy, a następnie w obecności kilku świadków. Dopiero gdyby te wysiłki okazały się nieskuteczne, należało się odwołać do denuncjacji. Gdyby zaś i ta nie przyniosła poprawy grzesznika, Tomasz zalecał pozostawienie sprawy osądowi samego Boga.

Czyli donosiciel średniowieczny to człowiek godny szacunku?

Dzisiaj określenie „donosiciel” ma jednoznacznie negatywne znaczenie, kojarzy się z krętactwem, tchórzostwem i cechą ludzi słabych. W średniowieczu donosiciel, w tym dobrym tego słowa znaczeniu, nie był człowiekiem słabym, lecz raczej konsekwentnym. Widzimy tu, jak bardzo nasze czasy się różnią od średniowiecza – epoki ludzi wychowywanych we wspólnocie. W społeczeństwie średniowiecznym wszyscy byli ze sobą powiązani, tworzyli jedno ciało Kościoła – i czuli się wzajemnie odpowiedzialni za swoje zbawienie. Jeżeli ktoś upadnie, pociągnie za sobą innych: dlatego ludzie średniowiecza patrzyli na siebie nawzajem uważnie i z troską. I wyrazem takiej troski, choć nieprzyjemnym i ostatecznym, był między innymi donos.

Średniowieczny donosiciel musiał znaleźć odpowiednią władzę, do której się należało zwrócić i liczyć się nawet z upublicznieniem swojego nazwiska.

O czym donoszono? O przestępstwie?

Nie, przestępstwom poświęcona była procedura skargowa lub inkwizycyjna. Denuncjacja dotyczyła czynów grzesznych, które nie były jednak wykroczeniami ani cięższymi przestępstwami. Musimy tu dokonać podziału na donosy sądowe i ewangeliczne. Jeżeli się dowiadujesz o przestępstwie pedofilii, jesteś zobowiązany donieść o nim w

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się