Natura jako wielki mechanizm zegarowy
fot. francesco ungaro / UNSPLASH.COM

Natura jako wielki mechanizm zegarowy

Zacznę od końca. Końca, o którym warto opowiedzieć na początku. Zacznę od języka. Peter Wohlleben, autor wydanej właśnie książki Nieznane więzi natury oraz bestsellerowych już dziś tomów Sekretne życie drzew i Duchowe życie zwierząt, to człowiek konsekwentny. Wypracował własny, prosty i nieco naiwny styl pisania o naturze i trzyma się go z pełną świadomością krytyki, jaka go z tego powodu spotyka. Jednak po raz pierwszy przyznaje w posłowiu do Nieznanych więzi natury, że jego język bywa nie tylko mocno dyskutowany, ale często podważany. „Zamiast polemizować z moimi tezami – wyznaje – większość krytyków z kręgów leśnictwa postanowiła podejść do problemu z drugiej strony – otóż mój język jest zbyt emocjonalny, moje opisy uczłowieczają drzewa i zwierzęta, a to jest przecież naukowo niewłaściwe”.

Trudno się dziwić. Trzecia książka Wohllebena nie jest lekturą, którą rekomendowałabym biologom, przyrodnikom czy leśnikom. To raczej dzieło odpowiednie dla czytelników takich jak ja – osób, których wiedza z zakresu środowiska jest płytka i fragmentaryczna. To my – mieszczuchy lub ofiary niedoskonałej edukacji szkolnej, którzy nie spędzaliśmy wakacji w lesie i na łące – odkryjemy w opowieściach Wohllebena najwięcej fascynujących drobnostek. Anegdotyczny sposób prowadzenia narracji sprawia, że w pamięci zostają właśnie okruchy – historia saren szukających w lesie pożywienia lub humorystyczny opis sposobu śnienia muszek owocówek. Wszystko to sprawia, że o książce Wohllebena można powiedzieć zarówno, że jest błaha, jak i że jest zaskakująco piękna. Dla jednych czytanie o drzewach, które nie tylko się porozumiewają ze sobą, ale także wspierają, a czasem też występują w obronie zagrożonych kolegów, będzie oczywistością. Innym otworzy oczy na fascynującą różnorodność przyrody.

Zapiski Wohllebena to nie opracowania naukowe. Autor nie sili się na systematyczne akademickie wykłady. Jest raczej nonszalancki niż skrupulatny. Swoich czytelników zabiera w teren. Czasem się zatrzymuje przy jakimś temacie na dłużej, czasem tylko po nim przemyka. Zupełnie jakby mówił: „Spójrzcie na tamte drzewa, wiąże się z nimi pewna historia…”. Domyślam się, że dla czytelników z wykształceniem przyrodniczym to niedopuszczalne. Zamiast systematyzować wiedzę, podawać nazwy i przynależność gatunkową, autor proponuje wsłuchiwanie się w szum lasu lub przyglądanie niepozornej kałuży. A jednak ci, którzy dadzą się ponieść emocjonalnemu stylowi Wohllebena, wraz z kolejnymi przec

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się