Twarz nietwarzowa
fot. fotografierende / UNSPLASH.COM

Twarz nietwarzowa

, 0 recenzji

Ojciec Roman Bielecki zaprosił mnie z felietonem do „W drodze”. Co miesiąc będę pisał o rzeczach ważnych dla mnie, oby nie tylko dla mnie.

Kiedy powstaje rubryka, najpierw trzeba pokazać twarz – robię to z nadzieją, że ją posiadam. I bez wstydu, jakakolwiek się wydaje innym. Mam nadzieję, że moja mimiczna, zmęczona, życzliwa ludziom twarz dość wiernie pokazuje, kim jestem. Choć nigdy nie wiadomo do końca, czy to twarz przyobleka charakter, czy charakter się upodabnia do twarzy. To jedno z pytań dzieciństwa skazanych na brak odpowiedzi: czy ktoś, kto wygląda na aroganta, jest arogantem, bo ma rysy gbura, czy rysy się odbijają w charakterze. Jedyne, czego prędzej czy później na pewno się dowiemy, to, że bardzo często „pod szorstką korą kryje się serce dziecka” (powiedział to ktoś po włosku, ale kto? Camillo Sbarbaro, poeta?…). Czyli że ktoś, kogo osądzamy po wyglądzie, okazuje się niespodzianką, jest całkiem inny, niż nam się wydawało. Algorytmy się sypią, nasze pojęcie relacji twarzy z tak zwanym wnętrzem człowieka bierze w łeb. Dlaczego chodzi mi po zawodnej pamięci satyryczny wierszyk Mariana Załuckiego: „w imieniu własnym, ojca i matki / przepraszam za swoje oblicze: / chodzą po ludziach wypadki,

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się