Od kilku dni towarzyszy mi pokusa, żeby pobawić się w proroka. Podjąłem z nią nierówną walkę, która przyniosła przynajmniej taki owoc, że przyszłości przepowiadać nie będę. Zadanie to zrobiło się zresztą prócz tego, że ryzykowne, to jeszcze ambiwalentne, bo z jednej strony znaleźliśmy się w sytuacji niezwykłej wręcz niepewności wywołanej lub wzmocnionej epidemią – trudno cokolwiek przewidywać lub planować na metę dalszą niż kilka zaledwie dni. Z drugiej strony, jeśli chodzi o sytuację Kościoła w Polsce, pewne rzeczy stały się już ewidentne. I bez szczególnych mocy prorockich można zrobić pod tym względem raport otwarcia roku 2021.Co trzeba w nim napisać? Że jako wspólnota wierzących mierzyć się będziemy teraz z konsekwencjami kilku procesów. Pierwszemu z nich nadaje się zwykle miano „laicyzacji”. Ale wolę mówić wprost: mojemu pokoleniu nie udało się przekazać wiary pokoleniu następnemu. Bo to się właśnie kryje za ustaleniami socjologicznych badań, z których wynika, że młodzi w Polsce laicyzują się podobno najszybciej na świecie
Zostało Ci jeszcze 80% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 01, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść