fot. avinash kumar

Chnet (Uwaga! Felieton klerykalny)

Początek czerwca, kiedy piszę ten felieton, jest dla wielu księży czasem gorączkowego oczekiwania. W tym bowiem okresie pojawiają się decyzje dotyczące zmian personalnych w diecezjach. Nerwowo jest zwłaszcza wśród wikariuszy, którzy – zgodnie z rytmem określonym zwyczajami danej diecezji – mogą się spodziewać zmiany miejsca życia, pracy, przełożonego… Niepokój udziela się też proboszczom – bo ewentualna zmiana wikariusza to też pewien wstrząs (oby tylko organizacyjny). A w ostatnich latach doszedł do tego jeszcze jeden powód: w wielu diecezjach nie ma już zastępowalności pokoleń, księży ubywa. Jakiś czas temu usłyszałem proboszcza strofującego kolegę, który z dumą opowiadał o działaniach w swojej parafii: „Zoboczysz – chnet ci weznom kapelonka!”.

To iście kasandryczne proroctwo (po polsku: „Zobaczysz – wkrótce zabiorą ci wikariusza”) dobrze oddaje jeden z głównych lęków proboszczów, którzy jeszcze się cieszą, że mają wikariuszy. Wkrótce mogą zostać albo z mniejszym zespołem, albo sami. I nawet amatorskie, na chybcika przy pogaduchach dokonywane wyliczenia wskazują, że jest się czego bać. Do wieku emerytalnego zbliżają się bowiem pokolenia czasów obfitości, kiedy święcono wielu księży. Ubywających będziemy liczyć w dziesiątkach. A nowych święconych za chwilę będziemy ze świecą szukać.

Mój nieoceniony wikary na szczęście zostaje, więc osobiście mnie ta nerwowość omija, ale nie mogę nie wyczuwać niepewnoś

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 07, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść