Wielka pętla
fot. jalen hueser / UNSPLASH.COM

W pewnym momencie Brytyjczyk Tom Simpson spadł z roweru i stracił przytomność. Na chwilę jeszcze się przebudził i powiedział: Wsadźcie mnie na rower. To były jego ostatnie słowa.

Dominik Jarczewski OP: W lipcu oczy i uszy Francuzów, ale nie tylko, zwrócone są na kolarzy, którzy zmagają się w kolejnej edycji Tour de France. To najstarszy rajd rowerowy na świecie?

Marek Brzeziński: Tour de France nie był pierwszy, ale rzeczywiście jest najstarszym ze współczesnych rajdów. Pomysł zrodził się w głowie Henriego Desgrange’a, redaktora naczelnego dziennika motoryzacyjno-lotniczego „L’Auto”, a jednocześnie zapalonego kolarza. Podobne rajdy wykorzystywano wówczas jako kampanię reklamową różnych gazet. Jednak żaden z nich nie dorównywał rozmachem Tour de France, który wystartował po raz pierwszy w 1903 roku. Wygrał wtedy Francuz Maurice Garin. Rok później zwyciężył 19-letni Henri Cornet, który do dziś jest najmłodszym zwycięzcą wyścigu.

Też Francuz?

Też. Ale nie wszyscy z pewnością wiedzą o tym, że w 1956 roku zwycięzcą został Roger Walkowiak – Francuz o polskich korzeniach. Był czarnym koniem. Nikt się nie spodziewał jego triumfu. Zwyciężył w klasyfikacji generalnej, chociaż nie wygrał żadnego etapu. Dlatego złośliwi komentowali, że zwycięstwo zawdzięczał zbiegowi okoliczności, bo najlepsi poodpadali. Natomiast trzecie miejsce zajął w 1993 roku Zenon Jaskuła, zaraz za Szwajcarem Tonym Romingerem i niesamowitym pięciokrotnym zwycięzcą – Hiszpanem Miguelem Indurainem. Indurain charakteryzował się tym, że miał pojemność płuc 6,5 litra, jak Indianie Keczua, którzy mieszkają w Peru na wysokości 4000 metrów (przeciętny człowiek ma pojemność płuc ok. 4 litrów – przyp. red.). Według wielu fachowców właśnie to pozwalało mu odjeżdżać od reszty. No i oczywiście wielkim wydarzeniem było zeszłoroczne zwycięstwo Rafała Majki w klasyfikacji górskiej.

W tym roku czekamy na kolejne.

Oczywiście! W tym roku startuje łącznie pięciu Polaków.

To już 103. wyścig. Wiele się musiało zmienić przez te lata…

Na przykład długość odcinków. Obecnie najdłuższy etap liczy 221 kilometrów, a wówczas etapy miały 400, a nawet 500 kilometrów. Kolarze startowali w nocy i dlatego po drodze rozstawieni byli inspektorzy z lampami, którzy sprawdzali uczciwość: czy zawodnicy nie trzymają się samochodów, czy nie korzystają z niczyjej pomocy (bo było to zabronione) i czy nie jadą na skróty. Ale za to podczas tych pierwszych wyścigów mogli się zatrzymać w oberży na jedzenie. Dziś trudno to sobie wyobrazić.

Każda sekunda jest cenna.

Przecież dzisiaj kolarze siusiają, jadąc. Tragedią jest biegunka.

Zdarza się?

Tak. Wówczas lekarz, który jedzie obok, podaje silne leki. Ale, jak mówiłem, na początku kolarze zatrzymywali się w przydrożnych gospodach, tam ich przyjmowano, dawano im wino, bo przecież tr

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 7000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
Wyczyść

Zaloguj się

Wielka pętla
Marek Brzeziński

urodzony 20 maja 1949 r. w Kraśniku – absolwent anglistyki i psychologii na Uniwersytecie Łódzkim, doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu Gdańskiego, przez 20 lat wykładał psychologię i antropologię kultury na paryskim Uniwersytecie Schillera oraz pracował w polskiej sekcj...

Wielka pętla
Dominik Jarczewski OP

urodzony w 1986 r. w Warszawie – dominikanin, duszpasterz, rekolekcjonista, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, stały współpracownik miesięcznika „W drodze”....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze