ludzie stojący w kolejce
fot. Hal Gatewood / UNSPLASH

Każdy dobry uczynek, bez względu na to, czy jest zrobiony przez chrześcijanina, buddystę czy ateistę, ma taką samą wartość w oczach Boga. Sądzę, że w Polsce, jak w każdym społeczeństwie, żyją ludzie odważni i tacy, którym takie pojęcia, jak odwaga i przyzwoitość, są dalekie.

Rozmawiają siostra Małgorzata Chmielewska i Dorota Ronge-Juszczyk

Czy siostra jest odważna?

Skąd mam to wiedzieć? Trudno oceniać samą siebie. Staram się być wierna swoim przekonaniom i sumieniu. A to czasami wymaga wiele wysiłku. Można się przecież narazić tym, którzy robią coś, czego robić nie wolno, więc tych, którzy im się przeciwstawiają, próbują uciszać. Czasami dosyć bezwzględnie.

Na przykład opowiadając, że siostra ma niewiele wspólnego z katolicyzmem, gdyż fotografuje się z Jerzym Owsiakiem, a nie widać nigdzie zdjęć z biskupem.

Już mam! Mieliśmy tu niedawno śluby jednej z naszych sióstr i przyjechał biskup, to sobie zaraz zrobiłam z nim zdjęcie.

Co dzisiaj znaczy odwaga?

To, co zawsze znaczyła. Być wiernym wyznawanym wartościom i sumieniu. Licząc się oczywiście z tym, że to może kosztować. Czasami nawet życie. Na szczęście dzisiaj w Polsce cena nie jest aż tak wysoka, ale moi rodzice, którzy brali udział w Powstaniu Warszawskim, mogli za to zapłacić życiem.

Ci, którzy w czasie wojny ratowali Żydów, też mogli zapłacić tę najwyższą cenę, a jednak się odważyli. Ale po wojnie już im zabrakło odwagi, aby o tym opowiadać.

Przecież nie z powodu tchórzostwa. Wykazali się wielką roztropnością. Kiedy była konieczność ratowania ludzkiego życia, zrobili to, ryzykując własne, a po wojnie nie chcieli się narażać na co najmniej ostracyzm, jeśli nie większe kłopoty, bo według niektórych ratowali nie to życie, które trzeba. Zawsze jest czas, żeby o czymś mówić lub nie. Nawet o własnej odwadze. Mój ojciec, antykomunista, w czasie wojny trafił do partyzantki niejakiego Josipa Broza-Tito, a to dlatego, że uciekł z obozu niemieckiego w Austrii i w lesie napotkał oddział partyzancki. Akurat ten i u ich boku walczył dalej. Co niestety skończyło się tym, że trafił do Dachau. Po powrocie do Polski nie chwalił się tym głośno, bo Tito nie był przyjacielem polskich komunistów. Myślę, że mój ojciec był wystarczająco odważny, czego dowodzi całe jego życie, a później zachował się po prostu roztropnie. Tak jak i ci ratujący w czasie wojny Żydów.

Dzisiaj nie mamy wojny w klasycznym tego słowa znaczeniu, to gdzie i kiedy szary człowiek mógłby się wykazywać odwagą?

Okazji z pewnością mu nie zabraknie. Choćby wtedy, gdy przeciwstawia się złu, które dostrzega obok; kiedy widzi, że komuś dzieje się krzywda, wtedy trzeba odważnie stanąć po stronie krzywdzonego. Nawet jeśli narazimy się na kłopoty. Zawsze należy pomagać ludziom w potrzebie, jednak musimy to robić roztropnie.

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się