wyciągnięta ręka
fot. Gryffyn M

Można zachęcać wiernych do takiej czy innej formy przyjmowania komunii, ale z całą pewnością nie można nikomu odmówić przyjęcia komunii do ust czy na rękę, skoro obie formy są zaaprobowane przez Kościół.

Rozmawiają Dominik Jurczak OP i Katarzyna Kolska

O co się kłócimy, kiedy jest mowa o udzielaniu komunii świętej na rękę czy do ust?

Tak naprawdę należałoby zapytać tych, którzy najbardziej krzyczą. Mam wrażenie, że kłócimy się o formę, która oczywiście nie jest bez znaczenia, natomiast w toczących się dyskusjach wysuwa się na pierwszy plan. Tymczasem powinna się znajdować na planie drugim. I to w tym sporze jest niepokojące.

A co powinno być na pierwszym planie?

To, czym w ogóle jest komunia, a nie to, w jaki sposób ją przyjmować.

A czym jest?

To jest kolejne skomplikowane pytanie. Na przykład dla Świętego Tomasza z Akwinu komunia święta była szczytem, najważniejszą „częścią”, do której prowadzi cała liturgia eucharystyczna. W kolejnych wiekach akcenty te nieco się przesunęły. Dziś, kiedy przychodzących do naszych kościołów zapytamy, co jest centralnym punktem mszy, to pewnie odpowiedzą, że podniesienie. Na ten moment zaczęto kłaść nacisk zwłaszcza w epoce baroku. To jednak pokazuje, że nasza mentalność, nasza duchowość zmieniają się w ciągu wieków. Jeżeli o tym zapomnimy, wówczas dyskusje na temat formy komunii zaczynają dominować, deformując jednocześnie myślenie o tym, czym jest komunia. A komunia powinna być tym, co nas łączy, co jest wyrazem jedności, sakramentalnym przyjęciem ciała Pańskiego. Warto dodać, że jest to komunia nasza – każdego z nas – zarówno z Bogiem, jak i komunia pomiędzy nami. Jeżeli o tych wymiarach zapomnimy i zaczynamy ze sobą walczyć, zwłaszcza w trakcie liturgii, to mamy dramat.

Zwolennicy przyjmowania komunii na rękę mówią: Tak było kiedyś, odwołujemy się jedynie do tradycji. Przeciwnicy oponują, mówiąc: To nieprawda, to establishment liturgiczny forsuje taką naukę.

W pierwszym tysiącleciu prawdopodobnie na porządku dziennym było przyjmowanie komunii świętej na rękę. Jednak odwołując się do pierwszych wieków, o których tak naprawdę niewiele wiemy, nie można się skupiać jedynie na formie. Trzeba brać pod uwagę szerszy kontekst – to, czym była dla pierwszych chrześcijan komunia, jak ją rozumieli i przyjmowali. Inaczej to wyglądało niż obecnie.

Inaczej, czyli jak?

Dzisiaj dostajemy od księdza hostię na rękę i sami, drugą ręką podajemy ją sobie do ust. Tymczasem w pierwszym tysiącleciu dostawano ją na rękę i bez dotykania jej drugą ręką brano bezpośrednio do ust.

Językiem można dotknąć hostię, a ręką nie? Jaka różnica? To tak, jakbyśmy uznali, że niektóre części naszego ciała są bardziej godne, a inne nie.

Tu nie chodzi o to, czy ręka jest bardziej godna niż język. W antycznym sposobie przystępowania do komunii chodziło bardziej o to, by nie udzielać jej sobie samemu. Dlaczego? Bo to prosta droga do przekonania, ż

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 09, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść