odlatujące ptaki
fot. Gemma Evans

Wieczność na chwilę

Niepozorna furtka oddziela nasz świat od ich planety. Ale podchodzę do niej bez lęku, bo lubię tam być. Po drugiej stronie obowiązuje inny czas. Kładę palec na zielonym guziku. Przedstawiam się i czekam na dźwięk, który zwolni blokadę. Przy drzwiach czeka już jedna z nich, ubranych na biało. Rzuca szybkie „dzień dobry” albo uśmiech z kiwnięciem głowy. Upewnia się, że to ja. I pędzi dalej. Przyszłam w porze kolacji, są zalatane. Powstrzymują serie potencjalnych katastrof, chwytają pod ramię w ostatnim momencie, łapią mknące ku podłodze talerzyki, rozpylają gesty troski, odpowiedzi na wciąż te same pytania, coś niosą, kogoś trzymają, do kogoś się spieszą. Kobieta w kitlu z seledynowymi lamówkami rozkłada tabletki jak cukierki. Dla każdego własny zestaw drażetek w zadziwiających kolorach. Oznaczony nazwiskiem kubeczek, stawiany przy talerzu i śledzony wzrokiem aż do chwili, gdy zostanie solidnie popity. Opieka jest także kontrolą – wraca znany ze żłobków i przedszkoli układ sił, który starsze o siedem albo osiem dekad osoby rozpoznają i przyjmują. Oczywiście, zdarzają się akty oporu i próby wydostania się na wolność.

Wczoraj na przykład akcja samowolnej ucieczki ze stołówki z talerzem kanapek i gorącą jeszcze herbatą. Dokąd? Do jednego z istniejących już tylko we wspomnieniach światów. Do jakichś maleńkich dzieci, k

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 09, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść