mężczyzna przeglądający się w lustrze
fot. Nigel Tadyanehondo

Ostatni Adam

Kto jako pierwszy wprost nazwie Jezusa Chrystusa oczekiwanym Nowym Adamem, który przywróci ludzkości utracony Boży obraz? Oczywiście, Paweł z Tarsu.

Gdy przybyli z całego świata do Jerozolimy pielgrzymi wchodzą do bazyliki Grobu Świętego, doskonale zdają sobie sprawę, że znajdują się w świątyni najważniejszej dla wszystkich tradycji chrześcijaństwa, która od starożytności uważana jest za miejsce śmierci i pochówku Jezusa Chrystusa. Kalwarię upamiętnia górna kaplica na drugim poziomie kościoła, w której znajduje się odsłonięta skała utożsamiana ze wzgórzem, na którym ukrzyżowano Pana. Charakterystycznym znakiem rozpoznawczym tego miejsca jest piętnaście lamp symbolizujących kolejne tradycje chrześcijańskie: łacińską, grecką, ormiańską i koptyjską1. Niekiedy turyści są jednak wyraźnie zaskoczeni, gdy przewodnik wprowadza grupę do niewielkiej kaplicy znajdującej się pod Kalwarią – do kaplicy grobu Adama. Nie wszyscy wiedzą, że Golgota już w starożytności była utożsamiana z miejscem pochówku pierwszego człowieka. „To w tym mieście, a mówiąc dokładniej, w tym miejscu, mieszkał kiedyś Adam i tu zmarł. Z tego powodu nazywa się Kalwarią miejsce, gdzie został ukrzyżowany nasz Pan i gdzie pogrzebana była czaszka pierwszego człowieka” – zanotował św. Hieronim w liście datowanym na 386 rok. I faktycznie, w ścianie absydy niewielkiej kaplicy widoczne jest charakterystyczne pęknięcie schodzące w dół i tworzące szeroką szczelinę. Zgodnie z tradycją miało ono powstać na skutek trzęsienia ziemi w momencie śmierci Jezusa, o którym wspomina Mateusz Ewangelista: „Wtedy zasłona świątyni rozdarła się od góry do dołu na dwie części. Ziemia się zatrzęsła, a skały popękały. Grobowce się otwarły i wielu z pogrzebanych świętych wstało w swoich ciałach. Wyszli z grobowców, po Jego zmartwychwstaniu weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu” (Mt 27,51–53).

Trzęsienie ziemi miało otworzyć grób praojca wszystkich ludzi, a przez szczelinę powstałą w skale Golgoty krew Zbawiciela miała spłynąć aż do czaszki Adama – ten motyw przez kolejne wieki uwieczniany był na ikonach przedstawiających ukrzyżowanie Pana, zwłaszcza w ikonografii bizantyjskiej. I choć – rzecz jasna – tej tradycji nie należy czytać literalnie (dz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 09, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść