miejski pejzaż
fot. Aykut Aktas

W naszej parafii jest praktykowane nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca. Nie mam problemów z tym, żeby co miesiąc przystępować do spowiedzi, ale nie wiem, jak odnieść to do obietnic, które związane są z tym nabożeństwem. Słyszę, że jeśli ktoś zbierze dziewięć takich pierwszych piątków, to pójdzie do nieba. Odnoszę wrażenie, że w takim wypadku nasze praktyki religijne zaczynają przypominać handel wymienny z Bogiem albo, co gorsza, nabierają cech magicznych.

Czasami w naszych kościołach możemy znaleźć różne ulotki, które obiecują nam szczęście i zbawienie w zamian za wykonanie pewnych konkretnych czynności. Znany jest łańcuszek szczęścia czy też łańcuszek św. Antoniego, polegający na rozsyłaniu pocztą tradycyjną lub elektroniczną listu z prośbą o jego dalsze przesłanie do jak największej liczby odbiorców, czego zaniechanie obwarowane jest groźbą utraty szczęścia lub innych korzyści. Pojawia się też wariant, w którym zamiast groźby jest obietnica uzyskania jakichś korzyści. W treści tego typu łańcuszków spotyka się formułki: „Jeżeli nie prześlesz tej wiadomości do 20 osób, to spotka cię pech albo nieszczęście” lub: „Jeżeli prześlesz do 12 osób, to będziesz szczęśliwy”. Jest to tak naiwne, że nikt nie powinien się na to nabrać. Niestety, doświadczenie podpowiada, że człowiek, który znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, może traktować takie przekazy jak głos z nieba. Wtedy jest gotowy postawić wszystko na jedną kartę. Skoro szczęście wymaga tak niewielkiego wysiłku, to może warto go podjąć. Trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę na jedną kwestię, która będzie zasadniczo różniła wszelkie łańcuszki szczęścia od chrześcijańskiej wiary w wypełnienie się Bożych obietnic. W praktyce łańcuszków nie jest ważna przemiana życia człowieka. Wystarczy podjąć pewne działania, aby osiągnąć skutek, który wpłynie na moje życie, co przybiera postać magicznych obrzędów.

W ten sposób możemy traktować niestety również najbardziej prawowierne praktyki życia duchowego. Dlatego musimy rozróżnić tutaj dwie kwestie. Z jednej strony należy zawsze sprawdzać, na ile dana praktyka pobożnościowa jest zgodna z duchem Kościoła, z drugiej strony stale musimy poddawać krytycznej analizie naszą pobożność. Nawet najbardziej zdrowe formy pobożności mogą być zdeformowane przez niewłaściwe tendencje.

Wymian

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 09, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść