Poziomka w zbliżeniu
fot. Danielle Claude Belanger / Unsplash

Jeszcze nie ma południa, pod kościołem pusto. Jak to w dzień powszedni. Przysiadłam na schodkach. Tata siedzi na ławce, opiera się na lasce. W zeszłym tygodniu stłukł kolano, mówi, że jeszcze go boli. Ale może uznał, że na tę laskę już czas. Że mu z nią po drodze. Słońce praży. Żałuję, że kościół zamknięty. Bo tam chłód, ale też Jerzy Nowosielski. Dorastałam, gapiąc się na jego malarstwo. Na dwunastu smukłych apostołów w stylu wschodnim. Na wymalowane na czarnym tle stacje drogi krzyżowej. Ludzkie sylwetki odcinały się blado w ich mroku, bielała chusta, którą Weronika ocierała twarz Jezusa. Najbardziej kochałam patrzeć w czułe i smutne oczy Matki Boskiej, która wypełniała sobą całą kopułę. Te delikatne ramiona, którymi otulała nas z góry. I dwie cienkie rysy na policzku. Szramy czy łzy? – rozważałam bez końca. Nie nudziłam się podczas kazań, było na co patrzeć. A teraz czekamy. Mijają nas kobiety. Jedna ze szczotką, szufelką i torbą pełną płynów czyszczących. Druga z kwiatami. Wracają w te dni, najzwyklejsze ze zwykłych. Mają czas. Po utracie robi się bardzo dużo czasu. Do zapełnienia, do pamiętania, do sprzątania. Przystają. Pytają, czy czekamy na księdza. Nie, nie na księdza.

Wreszcie jest. Wjeżdża pod sam kościół długim busem, w którym są siedzenia dla dwunastu osób i wielka paka. Po co grabarzowi oklejony reklamami bus dla dwunastu osób? Nie pytam na głos. Pomagam tacie wsiąść i wolno toczymy się przez cme

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2024, nr 07, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Niech żyją poziomki
Paulina Wilk

urodzona 17 września 1980 r. w Warszawie – pisarka, dziennikarka, reportażystka i publicystka. Studiowała w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wsp...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze