Turysta w górach na szlaku
fot. Josh Hild / Unsplash

Dzieci poruszają się cały czas i dlatego warto je obserwować, żeby sobie przypomnieć, że siedzenie dziesiątą godzinę przed komputerem – co jest zmorą naszych czasów, bo rujnuje nam kręgosłup, system trawienny, wpływa na psychikę, nawet na oddech – nie jest czymś normalnym.

Rozmawiają terapeutka Izabela Chlewińska i Michalina Kaczmarkiewicz

Dużo się ostatnio mówi o neuroróżnorodności. Wcześniej osoby neuroatypowe, a nawet wysoko wrażliwe, były uznawane za dziwne lub chore. Być może chodzi o polityczną poprawność…

Problem nadmiaru i nadwyrężenia układu nerwowego z powodu kolosalnej liczby bodźców eskalował. Żyjemy w stresie, napięciu, w hałasie, nie dosypiamy, jemy bardzo źle, mnóstwo zmodyfikowanego jedzenia, a to naprawdę ma ogromny wpływ na stan układu nerwowego. Wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy z tego, że to, co jedzą, przekłada się nie tylko na ich zdrowie, ale też na ich zachowanie. Dotyczy to szczególnie osób neuroróżnorodnych i z zaburzeniami neurorozwojowymi.

Przytłaczające. Za dużo rzeczy, z którymi trzeba coś zrobić.

Nie chodzi o wyeliminowanie jakiegoś składnika z diety, wejście w katorgę dnia codziennego. Doświadczyłam, czym pachnie radykalizm, i wiem, że nie służy równowadze. Mam na myśli raczej wprowadzenie nowej świadomości. Czułego podejścia do siebie i swoich potrzeb, zbudowania nowych nawyków, które zmienią codzienność. To może być spacer – ruch powoduje biochemiczną zmianę w organizmie, obniża się potrzeba kompulsywnego jedzenia, co często się zdarza, kiedy nie wiemy, co zrobić z napięciem. Zamiast jedzenia możemy potańczyć w dzikim tempie w swoim mieszkaniu i w ten sposób zmetabolizować hormon stresu. Jedzenie nam tego nie da. Ulga po jedzeniu to tylko złudzenie. Podobnie jak poczucie uspokojenia po „sesjach” zapychania się internetem, scrollowania, które nie są niczym innym jak produkcją kolejnych wystrzałów dopaminy w naszym organizmie. To nie jest wyciszenie, to wyłączenie. Próba niebycia.

Niezbyt udana próba radzenia sobie z przeciążeniem?

Z przeciążeniem, napięciem, z ogromną ilością stresu, który dociera do nas również mimowolnie, bo żyjemy na przykład w centrum miasta. Karetki pogotowia, straż pożarna, koszenie trawy, remonty – potworne natężenie hałasu. Nasze ucho środkowe, które jest pierwszym wejściem do układu nerwowego, jest przebodźcowane na poziomie podprogowym. Mieszkając w mieście, byłam na to znieczulona. Dopiero gdy wyprowadziłam się na wieś, odczułam, ile tego było.

Nie każdy przeprowadzi się na wieś.

Możemy zadbać o swój system nerwowy w miejscu, w którym jesteśmy. Przez dziesięciolecia medycyna oferowała ludziom tak wiele rozwiązań w postaci farmakologii i bezpośredniej ingerencji w ciało, że w pewien sposób przestaliśmy zajmować się intuicyjnymi metodami dbania o siebie. Wcześniej używaliśmy do tego wspólnoty, między ludźmi była silna więź, współpraca, pilnowanie swego stada, wsp

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2024, nr 07, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Twój wewnętrzny GPS
Izabela Chlewińska

tancerka, choreografka, terapeutka i wykładowczyni. Prowadzi szkolenia i warsztaty z zakresu pracy z ciałem w ujęciu poliwagalnym dla nauczycieli, terapeutów, rodziców dzieci ze szczególnymi potrzebami....

Twój wewnętrzny GPS
Michalina Kaczmarkiewicz

absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz studiów w zakresie duchowości chrześcijańskiej na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze