Nadejście kaznodziejów
Oferta specjalna -25%
Wyczyść

„Tym, czego szukam w historii, nie jest dokumentacja, ale inspiracja” – mówił ojciec MarieDominique Chenu. Wydaje się, że współbrzmi to z naszym tematem: „Zapalić się ogniem wizji Dominika”, który nie jest typowym zadaniem dla historyka. Chcecie więcej ognia, a mniej faktów, więcej Dominika, mniej dat. Musimy jednak wiedzieć, czy nasza wizja Dominika przystaje do rzeczywistości.

W 1206 roku Dominik był nikim

Chcę się przyjrzeć działalności Dominika między 1206 a 1216 rokiem. Tytuł Nadejście kaznodziejów 1 jest cytatem z cysterskiego mnicha Pierre’a des VauxdeCernaya, kronikarza krucjaty przeciw albigensom. Używa go konsekwentnie w odniesieniu do biskupa Diego, Dominika i jego towarzyszy. Z jednej strony określa ich zadanie w Kościele – misję kaznodziejów (i to już na 10 lat przed powstaniem Zakonu Kaznodziejskiego), z drugiej konsekwentnie służy do odróżniania Diego i towarzyszy od uczestników krucjaty – wojowników, którzy mieli nadejść kilka lat później, po 1208 roku. Według Pierre’a de Cernaya, rok 1206 zapisał się „nadejściem kaznodziejów”. Pod jego koniec miało powstać Prouilhe.

Trzeba sobie uzmysłowić, że w 1206 roku Dominik był nikim. Pozostawał na służbie Diego z Osmy, towarzysząc mu w działaniach misyjnych, i dlatego żył w cieniu swojego biskupa, którego kronikarz opisuje jako „wielkiego człowieka, godnego chwały”. Diego i jego towarzysze przybyli do regionu znanego jako Lauragais wczesnym latem 1206 roku, po podróży z Rzymu i postoju w pobliżu Montpellier, gdzie spotkali legatów papieskich. Dominika można zidentyfikować jako „jedynego towarzysza”, który pozostał w Langwedocji z biskupem Diego, po tym jak odesłał on swoją świtę i wozy z powrotem do Osmy po spotkaniu w Montpellier. Diego bowiem zaproponował strategię, będącą próbą pokonania heretyków ich własną bronią, przez naśladowanie apostołów we wszystkim, podróżowanie pieszo i żebranie od drzwi do drzwi. To ważny moment dla zrozumienia powstania i przyszłości Zakonu, motywacja Diego była wszak w stu procentach apostolska. Tutaj widać też istotną różnicę między nim a Franciszkiem z Asyżu, dla którego ubóstwo było dużo bardziej osobistym poszukiwaniem, związanym z walką wewnętrzną czy nawróceniem. W przypadku Dominika, a jest to wyrażenie kluczowe, „jego życie było kształtowane przez potrzeby innych” 2.

Baza regeneracyjna wędrowców

Można całkiem dokładnie odtworzyć szlak letniej wędrówki kaznodziejów w 1206 roku: Servian, Béziers, Carcassonne, Verfeil, Montréal i Pamiers. Po niej Dominik i Diego osiedlili się w Fanjeaux. Miało być mniej wędrowania, ponieważ ich wysiłki skupiły się na mniejszym obszarze, w wioskach Villepinte, Bram, Castelnaudary i Fanjeaux. Opowiadali się teraz za bardziej skoncentrowaną kampanią w geograficznie ograniczonej przestrzeni – to zaskakujący kierunek rozwoju w wypadku mężczyzn, którzy wiele podróżowali.

Według Pierre’a de Cernay, ich celem było „skupić się bardziej żarliwie na głoszeniu, naśladując przykład Boskiego Mistrza w czynach i słowach”. „Żarliwe skupienie” to również klucz do zrozumienia kampanii kaznodziejskiej w Lauragais w latach 1206–1207. Fundację Prouilhe można postrzegać jako część tego procesu zakorzeniania się i koncentracji wysiłków.

Wśród historyków trwa dyskusja co do daty wielkiej dysputy czy debaty w Montréal, jak również czasu i miejsca cudu ognia 3, który tradycyjnie jest z nią łączony. Pierre de Cernay sytuuje te wydarzenia w marcu/kwietniu 1207 roku, zatem do dysputy w Montréal dochodzi po zakończeniu pierwszej „skoncentrowanej” kampanii głosicieli, a cud ognia ma miejsce po zakończeniu tej dysputy. Autor twierdzi, że uzyskał te informacje od samego Dominika, „tego bardzo pobożnego człowieka”. Cud ognia jest w kronice pierwszą okazją do przedstawienia go: „jeden z naszych ludzi, Dominik, człowiek spalany pobożnością”. Ciągle jednak dodaje określenie „towarzysz biskupa Osmy”.

Ani Pierre de Cernay, ani żadne inne wczesne niedominikańskie źródła nie wspominają o fundacji w Prouilhe. Być może jednym z ważnych powodów milczenia było to, że fundację wspólnoty kobiet postrzegano jako niemającą bezpośredniego wpływu na przebieg kampanii kaznodziejskiej przeciw heretykom, a to było zasadniczym tematem dla kronikarzy.

Niemniej kroniki odsłaniają coś ważnego o charakterze osiedlenia w Prouilhe. Pierre de Cernay stwierdza, że biskup Diego wrócił do Hiszpanii we wrześniu 1207 roku, „aby poczynić zapasy ze swoich dochodów na potrzeby materialne głosicieli Słowa Bożego w prowincji Narbonne”. Trochę więcej szczegółów na ten temat podaje kronika Roberta de Auxerre, napisana około 1207–1208 roku i uważana za jedno z najbardziej znaczących dzieł średniowiecza. Kronikarz opisuje Diego jako człowieka wielkiego pokoju i płynnej wymowy. Wyjaśnia, że pieniądze z Hiszpanii były potrzebne, aby wesprzeć „miejscowe ośrodki”: „Ze swoich własnych dochodów [Diego] nabył zapasy żywności i zorganizował pewną liczbę magazynów, które otworzył hojnie dla głosicieli Słowa Bożego”. Prouilhe było wówczas jednym z tych ośrodków, a miało się stać głównym i najbardziej skutecznym rodzajem „bazy regeneracyjnej”.

Uratowane kobiety

Fundację Prouilhe okrywa zasłona milczenia. Dla jej założycieli wydarzenia były zbyt pochłaniające, aby tworzyć kronikarskie zapisy, a w ciągu wieków pojawiło się kilka sfałszowanych dokumentów dotyczących początków Prouilhe, dlatego nie można zakładać prawdziwości wszystkich wczesnych aktów prawnych. Do tego dochodzą spustoszenia dokonane przez pożary, a także rewolucja francuska, podczas których wiele dokumentów zostało zniszczonych.

Jest raczej niemożliwe, by Prouilhe miało swoje początki w jakimś abstrakcyjnym pomyśle. Owszem, podejście teoretyczne jest pociągające i ma swój wdzięk pogląd, że Dominik najpierw utworzył klasztor zamkniętych mniszek kontemplacyjnych, które będą się modliły za braci, gdy ich później powoła. Nie ma jednak skrawka dowodu historycznego, że w taki sposób zaplanował sprawy. Jeśli założył Zakon Kaznodziejów, a nie na przykład zakon skrybów, stało się tak, ponieważ spotkał się z duszpasterską potrzebą głoszenia zdrowej nauki już w 1203 roku, przy okazji spotkania z właścicielem gospody w Tuluzie, kiedy podróżował do Danii z biskupem Diego. Później charyzmat Dominika przyciągał uczniów, którzy przyłączyli się, zanim formalnie powstał zakon. Zatem Kościół, poprzez decyzję miejscowego biskupa w 1215 roku i papieża w 1216 roku, uznał coś już istniejącego.

Podobnie było w przypadku Prouilhe: u jego początków jest nie tyle pragnienie założenia klasztoru, ile konieczność rozwiązania problemu. Naglącym problemem duszpasterskim było, co zrobić z kobietami nawróconymi z herezji katarów, a przez to oddzielonymi od swoich rodzin i pozbawionymi finansowego wsparcia, oraz jak uchronić młode dziewczęta przed wciągnięciem w herezję przez katarskie instytucje wychowawcze, do których mogłyby zostać wysłane przez zubożałych rodziców.

Kwestia kobiet nawróconych z herezji katarów wyróżnia Prouilhe w historii średniowiecznych fundacji klasztornych. Można to rozumieć jako celowe przypomnienie fragmentów Ewangelii, w których Jezus oznajmia, że przyszedł powoływać raczej grzeszników niż sprawiedliwych. To jedna z najbardziej oryginalnych cech wczesnego Prouilhe, a więc i początków Zakonu. Była to w istocie fundacja wynikająca z miłosierdzia, mająca na celu przyjmowanie kobiet niedawno pojednanych z katolicyzmem.

W pewnym sensie klasztor w Prouilhe był więc fundacją odbiegającą od przyjętych wówczas reguł. Normalnie przed założeniem wspólnoty mniszek wymagano znacznych rezerw finansowych, a same mniszki były później niezwłocznie afiliowane do jakiegoś zakonu. W 1206 roku Prouilhe nie posiadało takich zasobów pieniężnych, rodziny większości sióstr żyły w surowych warunkach, nie było więc dla nich posagów. Wspólnota została założona w święto Jana Ewangelisty, 27 grudnia 1206 roku, można zatem sobie wyobrazić, że potrzeba dodatkowych funduszy stała się szczególnie pilna, przez co jasne stają się motywy podróży Diego do Hiszpanii w 1207 roku.

Wyidealizowana tradycja przekazywała pogląd, że Dominik wprowadził mniszki w regularne życie zakonne już w 1207 roku – w rzeczywistości w tym czasie nie było żadnych budynków klasztornych, a siostry żyły w dwóch lub trzech prywatnych domach, usytuowanych między Prouilhe a Fanjeaux. Rzadko się zdarza, że można wprowadzić wspólnotę do pięknych gmachów, z napisanymi wcześniej konstytucjami, gotowymi habitami i kluczem w drzwiach klauzury.

Bracia i siostry

Pytanie, czy założycielem Prouilhe był Diego czy Dominik, należy rozważać w świetle relacji między biskupem a będącym u niego na służbie kanonikiem. W kontekście kampanii kaznodziejskiej w Lauragais, gdy uwaga skupiała się na Diego, byłoby niepojęte, aby członek jego orszaku niezależnie zakładał klasztor. Z pewnością musiało to być wspólne przedsięwzięcie. Mamy o tym świadectwo we wczesnej tradycji Zakonu, szczególnie w Libellus, gdzie jako założyciela Prouilhe wymienia się Diego. Jest jednak pewne, że Dominik bardzo szybko przyjął całkowitą odpowiedzialność za Prouilhe – już od połowy 1207 roku, kiedy Diego powrócił ostatecznie do Hiszpanii i tam zmarł 30 grudnia tego roku.

Wydaje się, że pierwsze budynki klasztorne zostały ukończone w 1211 roku, co umożliwiło wspólnocie sióstr zgromadzenie się w jednym miejscu. Do tego czasu wspólnota monastyczna zdobyła na tyle stałą bazę ekonomiczną, że pozwalało to na jej rozwój. Statystyki, do których mamy dostęp, wykazują dwanaście sióstr na początku (z których dziewięć było nawróconymi katarkami), a ich liczba wzrosła do dwudziestu w 1211 roku.

Przez około 10 lat klasztor miał pozostać w dość kruchej kondycji, nieprzyłączony do żadnego zakonu. Najwcześniejsze dokumenty wydane przez biskupa Fulco z Tuluzy – w tym czasie Prouilhe leżało na terenie tej diecezji – pokazują, że wspólnota nie była w pełni kanonicznie erygowana, nawet jeśli anachronizmem jest używanie takich terminów. Dla Dominika dogodnym rozwiązaniem mogło być przekazanie jej cystersom, bardzo zaangażowanym w misję kaznodziejską. Na tym etapie miał też możliwość przeniesienia swoich kaznodziejów z Prouihle i ulokowania ich na przykład w jednym z domów zwolnionych przez siostry w Fanjeaux. Nie zrobił tego. Pozostawienie dwóch wspólnot w jednym miejscu było zatem przemyślaną decyzją. Czy była to podwójna wspólnota? Wbrew legendzie, Dominik nigdy nie był przeorem sióstr, od początku miały one własną przeoryszę. Już na wczesnym etapie zaczynał zatem myśleć o zakonnej jednostce, która obejmowałaby braci i siostry.

Święte Kaznodziejstwo

Istnieją niepodważalne dowody, że prawie od razu, czyli już 8 sierpnia 1207 roku, obecni byli w Prouilhe świeccy, żyjący i pracujący razem z kaznodziejami i nawróconymi kobietami. Rzeczywiście, przedsięwzięcie, jakim stawało się Święte Kaznodziejstwo, potrzebowało zapewne pomocy w zadaniach związanych z uprawami rolnymi czy utrzymaniem gospodarstwa domowego. Jednakże świeccy nie byli po prostu najemnymi sezonowymi pracownikami. Jednym z najbardziej zdumiewających aspektów wczesnej historii Prouilhe są akty prawne, w których już w tym przedzakonnym okresie kilkanaście małżeństw, prawdopodobnie niskiego pochodzenia z okolicznych wiosek (Villasavary i Villepinte, które istnieją do tej pory kawałek dalej), uczyniło darowiznę z siebie i wszystkich swoich ziemskich dóbr. Najstarszy z dokumentów odnosi się do „Ermengardy Godoliny i jej męża” i – biorąc pod uwagę średniowieczne społeczeństwo – jeszcze bardziej interesujące jest, że akt sporządzono w jej imieniu. Oświadcza ona, że jest w pełni władz umysłowych i z własnej woli oddaje dom i wszystko, co posiada, „Panu Bogu, Najświętszej Maryi i wszystkim świętym Bożym, i Świętemu Kaznodziejstwu, Panu Dominikowi z Osmy i wszystkim braciom i siostrom obecnym teraz i w przyszłości”. Brzmi to jak formuła profesji, ale ponieważ na tym etapie nie było jeszcze Zakonu, nie mogło być również Trzeciego Zakonu. Niemniej jednak Dominik przyjął tych ludzi, którzy oddali siebie wspólnocie Świętego Kaznodziejstwa, podobnie jak to czynią benedyktyńscy oblaci.

W pierwszych 10 latach Prouilhe stanowiło zamkniętą przestrzeń; nie były to tylko domy w różnych częściach tej samej wioski, ponieważ inny akt darowizny, datowany na rok 1211, mówi nam o niejakim Isarnie Bola, który przekazuje Świętemu Kaznodziejstwu „dom wewnątrz klauzury Prouilhe”. W tych wczesnych latach darowizny były rzeczywiście liczne i różnorodne: kawałki ziemi, bydło, winnice, jedna ze specjalnym celem zabezpieczenia dochodów na zakup oliwy do lampy w prezbiterium.

Rodzina dominikańska

Datowana na 8 grudnia 1215 roku bulla Innocentego III zaznacza istotny etap w historii Prouilhe i jest ważna dla określenia miejsca mniszek w zakonie. To pierwszy papieski dokument, który wskazuje na ruch w kierunku założenia Zakonu Kaznodziejów i dotyczy zarówno braci, jak i sióstr. Zaczyna się od pozdrowień i apostolskiego błogosławieństwa, skierowanego do priori, fratribus et monialibus domus Sanctae Mariae de Pruliano. Tak więc sam papież nazywa „nawrócone kobiety” mniszkami i bierze je pod swoją opiekę wraz z kaznodziejami. Nie jest to jednak standardowy dokument zatwierdzający wspólnoty zakonne – bulla Religiosam vitam eligentibus będzie wydana dla braci później.

W latach 1215–1216 pewne kwestie ciągle pozostają otwarte; „Dominik w istocie był pragmatykiem, który nie spieszy się nadmiernie z ustalaniem wszystkich szczegółów w wielkim projekcie” 4. Na tym etapie nie ma żadnych postanowień dotyczących osób świeckich. To, co będzie znane jako Trzeci Zakon, w tym czasie jeszcze oficjalnie nie istnieje.

Wszystko to prowadzi do pytania, czy Dominik zamierzał założyć klauzurowy klasztor mniszek kontemplacyjnych oraz zakon dla mężczyzn, czy też dążył do czegoś innego i czy ta bardziej radykalna możliwość została odrzucona przez papieża. Taką koncepcję po raz pierwszy poddał pod dyskusję niemiecki dominikanin Scheeben w latach 20. XX wieku. Prawdopodobnie postawił on niewłaściwe pytania; nawet jeśli nie mamy dowodów, że Dominik próbował zrobić coś rewolucyjnego w kategoriach prawa kanonicznego czy natury żeńskiego życia zakonnego, nie oznacza to, że nie było niczego nowego w tym przedsięwzięciu. Radykalizm wizji doprowadził Dominika do wyobrażenia sobie klasztoru jako czynnego dzieła miłosierdzia – misericordia. Jeśli przyczynił się do nawrócenia kobiet, które należały do konwentów katarów dla doskonałych, trzeba było zaproponować formę katolickiego życia zakonnego o równej surowości, wolną od obciążeń finansowych.

Kolejny kluczowy element nowości wizji Dominika zawiera się w koncepcji komplementarności. Jeśli wziąć pod uwagę fundacje powstałe za jego życia, wydaje się jasne, że Dominik bardzo chciał, żeby klasztory mniszek znajdowały się blisko klasztorów braci. Popatrzmy tylko na przypadek Tuluzy i nabycie domu Pierre’a Seilhana, w którym już w 1215 roku w Porte Arnaud Bernard utworzono hospicjum w celu zapewnienia schronienia dla dominarum conversarum, nawróconych kobiet. Zachowały się też słowa Dominika, zapisane w kronikach klasztoru San Sisto, w których pyta braci, co myślą o budowie klasztoru dla mniszek w Bolonii. Po modlitwie wyraził swoje zdanie: „Bracia moi, naprawdę musimy budować klasztor dla sióstr, nawet jeśli to oznacza opóźnienie w budowie naszego własnego klasztoru”.

Gdyby Dominik postrzegał odpowiedzialność za siostry jako obciążenie dla misji głoszenia, z pewnością ustaliłby to inaczej od samego początku i zrobił wszystko, by wcielić siostry do jakiegoś istniejącego zakonu. W 1235 roku siostry z Prouilhe złożyły na ręce papieża Grzegorza IX protest, dotyczący wycofania się braci z ich klasztoru. Papież, najwyraźniej respektując tradycję, o której poinformowały go mniszki, napisał w kwietniu 1236 roku bullę, w której stwierdza, że „jak uprzednio, ze względu na szacunek dla pamięci Błogosławionego Dominika (…) bracia mają wziąć pod opiekę mniszki od Najświętszej Maryi z Prouilhe, które jako pierwsze zostały włączone do Zakonu przez waszego świętego założyciela, po tym jak złowił je w sieć swojej nauki i wyciągnął z zamętu świata do błogosławionych wybrzeży, gdzie ich dusze radują się w gładkiej toni wiecznego pokoju”.

* * *

Dominik był odważny i roztropny. Status Prouilhe jako „bazy regeneracyjnej” to jeden aspekt. Klasztor wyraźnie miał jednak swój cel apostolski: został włączony w troskę o dusze przez fakt przyjmowania nawróconych z herezji. A jednocześnie modlitwy sióstr były komplementarne do misji głoszenia przez to, że same w sobie były skuteczne dla zbawiania dusz. Tak więc od początku kobiety przynależące do Zakonu nie były jedynie pobożnym dodatkiem, ale uczestniczyły w jego misji. Ta sama uwaga w pewnym sensie ma zastosowanie do laikatu, który był obecny w Prouilhe już od 1207 roku; nie został oficjalnie uznany w 1215 roku, jednak otrzymał regułę od Generała Zakonu Munio z Zamora w 1285 roku.

Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że Prouilhe jest pierwszym owocem zakonu. Święte Kaznodziejstwo położyło fundamenty pod to, co nazywa się przez stulecia rodziną dominikańską.

przeł. Stanisława Pełechata OP

1 Jest to skrócony tekst wykładu przygotowanego na Generalne Zebranie Rad i Międzynarodowych Komisji Zakonu Kaznodziejów w Prouihle/Fanjeaux w kwietniumaju 2006 roku (skróty pochodzą od redakcji). 
2 Simon Tugwell, Friars and Canons: The Earliest Dominicans, „Monastic Studies, The Continuity of Tradition” 1991, s. 195. 
3 Według relacji w Libellus 25 podczas pewnej dyskusji Dominik ograniczył się do wypisania fragmentów z Pisma Świętego wspierających jego naukę i przekazał je heretykom. Ci nocą postanowili poddać rękopis próbie ognia – jeśli spłonie, prawdziwa jest wiara heretyków, jeśli pozostanie nienaruszony, prawdziwa jest nauka kaznodziejów. Trzykrotnie wrzucali rękopis w ogień i trzykrotnie powracał z płomieni bez uszczerbku. 
4 Simon Tugwell, Friars and Canons: the earliest Dominicans, „Monastic Studies, the continuity of tradition” 1991, s. 205.

Nadejście kaznodziejów
Barbara Beaumont

dominikanka klauzurowa, należy do wspólnoty w Herne w Belgii.Napisała doktorat o historii mniszek dominikańskich we Francji w okresie rewolucji francuskiej.Jest współa...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze