Między politykierstwem a milczeniem

Dawny świat umiera na naszych oczach. Wraz z nim odchodzą do lamusa dotychczasowe schematy myślenia. Relacje między Kościołem a polityką z pewnością należą do tych palących wyzwań współczesności, które należy przemyśleć na nowo.

Piramida Zięby

Moje rozumienie tego obszaru ukształtował dominikanin ojciec Maciej Zięba, który na początku lat dziewięćdziesiątych porównał ład demokratyczny do piramidy. Na jej wierzchołku znajdują się decyzje polityczne, które podejmowane są w oparciu o prawo. Poniżej mamy konsensus społeczny, który z kolei zasadza się na normach moralnych. Wszystko zaś bazuje na pierwotnej prefilozofii, stanowiącej podstawę tej piramidy. To w niej zakorzenione są normy moralne, z których wyrasta porządek prawny, a na jego bazie z kolei politycy podejmują decyzje. W tym modelu podział zadań jest prosty: misją Kościoła hierarchicznego jest działać w obszarze metapolityki, czyli kształtować społeczną prefilozofię, normy moralne oraz promować w społeczeństwie określone wartości. Misją świeckich z kolei jest działać w obszarze polityki, czyli kształtować prawo oraz podejmować decyzje polityczne. Ten rozdział miał z jednej strony zapewnić udział Kościoła hierarchicznego w życiu publicznym, jednocześnie wyznaczając jasną linię demarkacyjną. Tam, gdzie biskupi i księża chcieli wpływać na prawo lub popierali konkretną partię lub polityka – sprzeniewierzali się swojej misji. „W Kościele nie ma miejsca na przedwyborcze wskazania” – mówił Zięba.

Piramida to klarowny przewodnik po świecie, w którym Kościół ma swobodę aktywnego współtworzenia metapolityki, a większość obywateli wyznaje lub przynajmniej otwarcie nie walczy z chrześcijańską wizją świata. Współczesny Zachód wygląda jednak zgoła inaczej. Profesor Robert P. George z Uniwersytetu Princeton w Stanach Zjednoczonych opisał stan naszych społeczeństw jako zderzenie ortodoksji. Z jednej strony mamy ortodoksję judeochrześcijańską, która operuje określoną antropologią wpisującą człowieka w obiektywny plan stworzenia. Z drugiej strony mamy ortodoksję świeckiego liberalizmu, która neguje istnienie obiektywnej natury ludzkiej i wynikających z niej zasad moralnych, uznając ludzki wybór za najwyższą wartość. Stąd zachodnie społeczeństwa – co widać coraz wyraźniej również w Polsce – przeżywają dziś stan wzmożonych wewnętrznych napięć, które można porównać do wojny kulturowej. Te dwie ortodoksje nie dyskutują na argumenty, nie spierają się kulturalnie o to czy inne rozwiązanie, ale toczą wojnę na śmierć i życie. Stawką w tej wojnie jest wizja człowieka, co oznacza, że toczy się ona przede wszystkim w obszarze metapolityki. Dotyka zatem samej podstawy piramidy naszkicowanej przez ojca Ziębę.

I co teraz?

Możemy oczywiście pójść na łatwiznę i stwierdzić, że wszystkiemu winien jest PiS, który za bardzo upolitycznia Kościół. Wystarczy jednak rozejrzeć się po świecie, by dostrzec, że upolitycznienie Kościoła wobec narastającej wojny kulturowej prowadzonej w obszarze metapolityki jest cechą wspólną bardzo wielu państw. Kościół ze swoją wizją porządku stworzenia i obiektywnych norm moralnych stał się politycznym wrogiem dla zwolenników ortodoksji świeckiego liberalizmu bez względu na lokalny kontekst partyjny. Przypomnijmy, jak swego czasu administracja prezydenta Baracka Obamy chciała zmusić pracodawców katolickich, by w ramach państwowej opieki medyczn

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się