fot. adam niescioruk

Czar pana Kazimierza

Sto lat temu, 2 marca 1921 roku, urodził się Kazimierz Górski. Jako przewodnik po Stadionie Narodowym rozpoczynam spacer z gośćmi od ogólnych uwag, po czym, wskazując na stojący pod stadionem pomnik słynnego trenera, pytam: „Czy wiecie państwo, kim był Kazimierz Górski?”.

Coraz więcej jest tych, którzy nie wiedzą. A trzeba powiedzieć, że Kazimierz Górski to nie tylko wybitny trener piłkarski, ale i wyjątkowy człowiek.

Górski był dla sportu kimś takim, jak Władysław Bartoszewski dla polityki, Andrzej Wajda dla kina, Witold Lutosławski dla muzyki, a Kabaret Starszych Panów i Piwnica pod Baranami dla kultury w najszerszym sensie. Łączył najwyższe umiejętności zawodowe z przymiotami ducha. Ktoś może uznać, że przesadzam, zaliczając Górskiego do takiego kręgu. Bo to był tylko trener i powinno się oceniać go wyłącznie na podstawie tego, co zrobił w swoim fachu.

Ejże, a w jakim stylu to robił, to już się nie liczy? Jest taki trener piłkarski, który nazywa się José Mourinho. Do niedawna był najlepszym trenerem świata. Żeby wygrywać, prowokował, skłócał między sobą piłkarzy, dezawuował osiągnięcia innych trenerów, prowadził boje z dziennikarzami. Przestawał być człowiekiem, a stawał się żądnym sukcesu, cynicznym trenerskim cyborgiem. Kiedy podczas meczu Realu z Barceloną doszło do awantury, Mourinho wsadził palec w oko trenera Barcelony.

Może José Mourinho nie jest k

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się