liście marihuany
fot. Daniel Norin / Unsplash

WHO ogłosiła, że w 2020 roku z powodu samego kontaktu z alkoholem zmarło na świecie trzy miliony ludzi. Tyle samo co w wyniku pandemii covid. Tyle że w przypadku epidemii świat zamknięto na amen, a z powodu alkoholu?

rozmawiają psychoterapeuta i pedagog Robert Rutkowski i Roman Bielecki OP

Co się dziś bierze w Polsce?

Wszystko.

?

Autentycznie, bo wszystko może służyć do otumanienia i odcięcia. W dobie darknetu i internetu każdą substancję można dostać na pstryknięcie palcami.

Wyobrażałem sobie, że usłyszę o dopalaczach, e-papierosach i ludziach z papierosami w ręku pod biurowcami w przerwie od pracy.

To są narkomani, którzy inhalują się dostępnymi legalnie środkami wziewnymi.

Czyli uzależnieni?

Nie lubię tego określenia, dlatego że zaciemnia obraz problemu, o którym mówimy. Stany, do których doprowadzają się ludzie, przyjmując wszelkiej maści toksyny, od lat mają swoje fachowe definicje medyczne. Nie trzeba ich dookreślać, są dokładnie opisane naukowo. Natomiast w końcówce lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku w kontekście alkoholu, czyli substancji najpopularniejszej i absolutnie najbardziej obrzydliwej w sposobie działania i skutkach, jakie wywołuje, stworzono termin alkoholizm jako choroba. Jego autorem był Amerykanin Elvin Morton Jellinek, który zrobił to po pierwsze dlatego, by odróżnić alkoholizm od narkomanii, która stawała się wtedy coraz popularniejsza, a po drugie, żeby zdjąć z alkoholików odium pogardy. Ponieważ osoby będące pod wpływem alkoholu z miejsca nadają się do diagnozy psychiatrycznej. Więc dla polepszenia ich samopoczucia zaczęto mówić o uzależnionych i nieuzależnionych. Chorych i tych, którym się wydaje, że mogą spożywać alkohol w tak zwany bezpieczny sposób.

Tyle że ci, którzy piją alkohol w małych ilościach, nie doświadczają jego negatywnych skutków, a ci, którzy są uzależnieni…

…a to akurat jest nieprawda. Przez lata tak mówiliśmy, że są dwie rzeczywistości, bezpieczna i niebezpieczna, lepsza i gorsza. A przecież to dalej jest toksyczne. Nie mówimy o różnicy w kategorii, tylko o różnicy w skali. Kategoria jest cały czas ta sama, czyli kłamstwo, po to, by oszukać samego siebie. Zawsze się pojawia to samo pytanie: „Po co to robimy?”, „Jaka jest przyczyna?”, „Dlaczego chcę się otumanić?”. Bo to, czy robię to codziennie, czy raz w tygodniu albo raz w miesiącu, chemią legalną czy nielegalną, nie ma znaczenia. Przy alkoholu stan otępienia uczyniliśmy czymś wartościowym. Całkowicie wbrew faktom medycznym.

Dla niektórych jest to weekendowa przyjemność. Nie myślą od razu w kategoriach otumanienia, raczej spędzenia miłego wieczoru z mężem czy żoną przy lampce wina.

W takich wypadkach dobrze być ignorantem. Bo wiedza odbiera komfort picia. Jak swego czasu pisał znany polski satyryk Jonasz Kofta: „Raz półgłówka uwierał podgłówek, całą noc doskwierał mu ból, lecz na zdrowiu ucierpiał w połowie, bowiem główki miał tylko pół. Morał: Doznajemy bowiem przykrości proporcjonalnie do świadomości”.

Piękne, ale czy to znaczy, że gdy ktoś czyta tę rozmowę, popijając piwo, to powinien mieć poczucie winy? A może uświadomić sobie, że jest na prostej drodze do uzależnienia albo, nie daj Boże, śmierci?

W 2018 roku na łamach brytyjskiego pisma „The Lancet”, które jest biblią świata medycznego, opublikowano wyniki trwających 26 lat badań sfinansowanych przez Melindę i Billa Gatesów. Ich konkluzja była druzgocząca. Każda, choćby najmniejsza ilość alkoholu, może uruchomić duplikację uszkodzeń DNA i wywołać raka. Trudno z tym dyskutować, bo potwierdzają to sztywne dane. Ówczesny najwyższy rangą doradca rządowy Wielkiej Brytanii w sprawach z

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 7000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
Wyczyść

Zaloguj się

Medycyna nie bierze jeńców
Robert Rutkowski

urodzony w 1963 r. – pedagog, psychoterapeuta, trener rozwoju osobistego, wykładowca Akademii Psychologii Przywództwa przy Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej, były reprezentant Polski juniorów w koszykówce. Autor ks...

Medycyna nie bierze jeńców
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, były Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu (2018-2022), autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze