Listopad

Minęło tropikalne lato, pracowita pora dla roślin. Bardzo się wysiliły tego roku; obfite, ciepłe deszcze sprawiły, że ruszył bujny wzrost. Wprost nie poznaję swoich sosen, jodeł i klonów; z krzaczków magnolii zrobiły się rozłożyste drzewa.

Niepostrzeżenie zakradła się w to wszystko jesień, pracowita pora dla ogrodników. Jasny księżyc, zimne noce, chłodne poranki; po różowym niebie podróżują ptaki, słychać dziwny, tęskny klangor żurawi, planeta się obraca, zapalają się i gasną gwiazdy, przepływają wachlarze chmur.

Liście opadają. Czas przesadzać rośliny. Stoję sobie na rozkopanej rabacie, na pachnącej, wilgotnej ziemi, z której właśnie wydobyłam krzewy róż i w którą zaraz wkopię drzewka szlachetnego bzu. Łopatę wbiłam w glebę, na łopacie – noga w drewniaku. Stoję tak, dyszę, patrzę na swój ogród i czuję się przy tym jak władca Ziemi – i nagle dociera do mnie zrozumienie, że czuję się tak dzięki Karelowi Čapkowi.

„Ja wiem, że istnieje dużo pięknych zawodów, na przykład pisanie do gazet, głosowanie w parlamencie, zasiadanie w radzie nadzorczej lub podpisywanie urzędowych papierów, ale jakkolwiek to wszystko jest piękne i zasłużone, człowiek przy tym nie jest taką figurą i nie ma tak monumentalnej plastycznej i wręcz rzeźbiarskiej postaci jak mąż z łopatą. Gdy tak stoicie na swoim zagonku, jedną nogą oparci o rydel, ścierając sobie pot z czoła i mówiąc „Uf”, to wyglądacie wprost jak rzeźba allegoryczna…” (Karel Čapek, Rok ogrodnika, Wyd. Iskry, 1978).

Właśnie tego lata wypożyczyłam z biblioteki w naszym miasteczku tę nieznaną mi dotąd, niepozorną książczynę, i przeczytałam ją z zachwytem i radością, śmiejąc się co chwila oraz dziwiąc, że autor Krakatitu, wielki pisarz, wizjoner i filozof, lubił pracę w ogrodzie.

Čapek napisał ten zbiór uroczych felietonów, opatrzonych własnymi, śmiesznymi rysunkami , w roku 1928; dowiedziałam się więc, że dzięki pracy w ogrodzie był wtedy całkowicie szczęśliwy. To pocieszające; dotąd zdawał mi się człowiekiem pełnym smutku, pełnym zgrozy – jak każdy wizjoner, obdarzony zdolnością trafnego przewidywania przyszłych wydarzeń i losów ludzkości. Na całym zaś jego życiu widziałam ślad przeczuć i zwiastuny cienia, który zasnuł kilka jego ostatnich lat przed śmiercią. Wtedy to, wobec narastającej fali faszyzmu, poczuł się zmuszony do zabrania głosu; to dlatego powstały dramaty Biała zaraza (1937) i Matka (1938) oraz alegoryczna powieść Inwazja jaszczurów (1936), będąca oskarżeniem hitleryzmu. Krytyka określiła ją jako powieść utopijną. „Bronię się przeciwko temu słowu – mówił pisarz w wywiadzie radiowym. – To nie utopia – to dzień dzisiejszy”.

Urodzony w roku 1890, Čapek był świadkiem okropności I wojny światowej – w pełni świadomym i ostro widzącym. Wiedział, ku czemu zmierza ludzkość i do czego jest zdolna; umiał przewidzieć paroksyzmy jej przyszłości.

Po premierze sztuki Matka, która to premiera przeobraziła się w demonstrację antyhitlerowską, pisarz został uznany za persona non grata przez nowy rząd czeski (utworzony po konferencji monachijskiej), a jego antyfaszystowskie dzieła znalazły się na indeksie. Komitet Nagrody Nobla, do której kandydował pisarz, w obawie przed reakcją rządu hitlerowskiego nie odważył się zaryzykować; nagrody nie przyznano autorowi Inwazji jaszczurów.

Był trzecią osobą na liście gestapo, obejmującej ludzi przeznaczonych do aresztowania po zaanektowaniu Czechosłowacji. Poinformowany o tym, nie chciał uciekać do Londynu; pozostał w kraju, ze swoim narodem.

Pogrążony w depresji Karel Čapek zmarł na zapalenie płuc, „nie wykazując woli życia”, w grudniu 1938 roku, na trzy miesiące przed inwazją.

Żył zaledwie 48 lat, z których kilka zabrała mu w młodości ciężka choroba (gruźlica kręgosłupa). A przecież Rok ogrodnika świadczy o tym, że nie stale przebywał w „ciemnej dolinie”, że dane mu było choć przez parę lat cieszyć się pięknem i harmonią świata.

Książeczka podzielona jest na rozdziały, wedle pór roku, obrazujące w dowcipny sposób rytm prac ogrodniczych, powiązany z rytmem przyrody. Pełno tam spokojnej mądrości, zrozumienia praw świata, pełno wiary, entuzjazmu i pogody ducha, a wszystko to – w formie miłej gawędy.

Oto, co Karel Čapek pisze o listopadzie:

„I wy to nazywacie snem? Niech diabli wezmą liście i kwiat, (…) tutaj na dole, tutaj pod ziemią odbywa się ta właściwa praca, tutaj, tutaj i tutaj wyrosną nowe łodygi; stąd dotąd , z tych ram listopadowych, wytryśnie marcowe życie, tutaj, pod ziemią, nakreślony został nowy program wiosny.

(…) Mówimy, że wiosna jest okresem puszczania pędów, w rzeczywistości okresem puszczania pędów jest jesień. (…) Liście usychają dlatego, że nadchodzi zima, ale usychają także dlatego, że już nadchodzi wiosna, że już wytwarzają się małe pączki, małe jak trzaskająca spłonka, z których wybuchnie wiosna. (…) Ludzie, to jest ta właściwa wiosna; co nie jest gotowe teraz, nie będzie gotowe również w kwietniu. Przyszłość nie jest przed nami, ponieważ jest już tutaj w postaci kiełków; jest już wśród nas. (…) Gdybyśmy mogli zobaczyć, ile tłustych i białych pędów toruje sobie drogę w tym starym kultywowanym gruncie, który nazywamy dniem dzisiejszym; ile nasion potajemnie kiełkuje; jak wiele starych sadzonek mobilizuje się i organizuje w żywy pąk, który pewnego razu zmieni się w kwitnące życie, gdybyśmy mogli popatrzeć na to tajemne wyrajanie się przyszłości wśród nas, powiedzielibyśmy sobie z pewnością, że wielką głupotą jest nasza tęsknota i nasza nieufność, i że w końcu najlepiej być żywym człowiekiem, a mianowicie człowiekiem, który rośnie”.

Po latach okazało się, że tym, co puszczało żywotne pędy, była również ideologia zła, a teraźniejszość miała w sobie już wtedy zalążki wielkiej zagłady. Może dlatego tak dziwnie wzruszające, wstrząsające nawet, są słowa, które wielki pisarz zawarł w małej książeczce o ogrodnictwie:

„Powiadam wam, nie ma śmierci, nie ma także snu. Rośniemy tylko z doby na dobę. Musimy mieć do życia cierpliwość, ponieważ jest wieczne”.

Listopad
Małgorzata Musierowicz

urodzona 9 stycznia 1945 r. w Poznaniu – z domu Barańczak, siostra Stanisława Barańczaka, absolwentka PWSSP w Poznaniu, najbardziej znana jako autorka serii Jeżycjada....