Szczęściarze

Ap 7,2-4.9-14 / Ps 24 1 / J 3,1-3 / Mt 5,1-12a

Od lat na kościelnych ambonach toczy się walka, która swoim zaangażowaniem dorównuje policyjnej akcji „Znicz”. Gdzieś pod koniec października, gdy wszędzie pełno już żółtych liści, a przyroda łagodnie albo deszczowo przygotowuje się do zimowego odpoczynku, w kazaniach, ogłoszeniach parafialnych, często na katechezie, słychać pełen zapamiętania głos. To nie jest Święto Zmarłych, nie cmentarne alejki, dzień refleksji i zadumy, nie smutne nokturny Chopina. To Niebieskie Jeruzalem, radość wszystkich zbawionych, nadzieja wyzwolenia i wiecznego szczęścia.

A potem, wszystko dzieje się jak co roku. Zatłoczone drogi, trudno znaleźć miejsce do parkowania. Przy bramach cmentarzy wielkie targowiska oferują znicze, lampki, lampeczki, świece, kolorowe wiązanki kwiatów, niemal jak żywe. Mijamy namioty przytupujących na zimnie handlarzy, żeby przejść obok kontenerów, w których nie mieszczą się zeschłe wieńce. Wstęga z napisem „Racz mu dać, Panie” furkoce jak chorągiewka. W końcu trafiamy na właściwą alejkę, to tam za tym drzewem, wreszcie. Stajemy przy grobie. Zapałki gasną na wietrze. Jeszcze jakaś modlitwa, ciocia Irena się wzruszy, mama powie coś o przemijaniu i że tak to już jest. Do kościoła pójdziemy wieczorem.

W kościele nastrojowo wygaszone światła. Ludzi niewielu. Z tyłu kilku mężczyzn. Kołyszą się na szeroko rozstawionych nogach, patrząc gdzieś niewidzącym wzrokiem. „Błogosławieni jesteście…” czyta młody ksiądz natchnionym głosem. A potem znów, że to święto, nie Zaduszki, że jutro wszystkich wiernych zmarłych i cmentarz. Światło świec rozświetla złoty ornat.

A może jednak to zderzenie ma sens. Tak czytać Jezusowe błogosławieństwa na cmentarzu, wśród charakterystycznego zapachu chryzantem. Może w tym spotkaniu śmierci i obietnicy jest szansa, żeby zrodziła się prawdziwa wiara. Życie biegnie swoim rytmem. Rodzimy się, umieramy. Cieszymy się i płaczemy. Zdobywamy coś i tracimy. Jesteśmy. Może właśnie w tych nieprzewidywalnych kaprysach losu trzeba zaryzykować szczęście. Smakować życie, pokorną codzienność. „Którzy płaczą, łakną i pragną, ubodzy w duchu”, to o nas, teraz, nie w przyszłości. Szczęśliwi, którzy potrafią żyć przed śmiercią, bo życie przeżyje ich śmierć.

Szczęściarze
Wojciech Czwichocki OP

urodzony w 1966 r. w Bydgoszczy – dominikanin, duszpasterz, opiekun grupy Charytatywni Freta i Vera Icon, wieloletni opiekun grup medytacyjnych we Wrocławiu i Gdańsku. Życzenia imieninowe przyjmuje 23 kwietnia....