Kościelne wyrzuty sumienia
fot. grace brauteseth / UNSPLASH.COM

To że kanonizujemy świętych i chlubimy się nimi, nie zmienia faktu, że wstydzimy się grzechu. Jest w tym coś dobrego i naturalnego. Kościół powinien się wstydzić, bo wstyd jest początkiem poprawy.

Dominik Jurczak OP: Dobrze się pracuje w Watykanie?

Zdzisław Kijas OFMConv: Nie narzekam (śmiech).

Czym się ojciec zajmuje?

Popularnie nazywa się nas fabryką świętych. A mówiąc fachowo, nasza Kongregacja do spraw Świętych rozpatruje wnioski o beatyfikacje i kanonizacje, które przychodzą z różnych stron świata. Zbieramy materiały dotyczące przebiegu życia danego kandydata. Sprawdzamy cuda, które miały się wydarzyć za jego przyczyną. Na końcu zaś zabezpieczamy relikwie i przesłuchujemy świadków.

Czy ta „święta codzienność” w pracy nie kłóci się ojcu z rzymskim doświadczeniem Kościoła – problemami banku watykańskiego, przepychankami kardynałów na synodzie, skandalami seksualnymi?

Nic nie jest idealne. Świętość w życiu idzie w parze z upadkami. Nasza praca polega na pokazywaniu życiorysów takich ludzi, którzy podnosili się z grzechów i upadków i swoim życiem udowadniali, że na co dzień można żyć Ewangelią. Gdyby takich ludzi nie było, to życie stałoby się dramatyczne – wszyscy leżelibyśmy w błocie, nie mając świadomości, że gdzieś jest słoneczna plaża.

Ale w codziennych relacjach prasowych nie słyszymy o heroizmie wierzących, tylko raczej o grzechu człowieka.

Nie wiem, skąd się to bierze, że Kościół jest pokazywany jako monolit. A przecież jest to wspólnota osób, które świadomie i dobrowolnie przyznają, że pragną iść drogą prowadzącą do doskonałości. Kościół jest taki, jacy są ludzie. I ma tyle samo problemów, jak każda inna społeczność. Próba opisania go jako rzeczywistości pozaziemskiej jest prawdziwa i nieprawdziwa zarazem. Wierzymy, że działa w nim Duch Święty i że Chrystus jest obecny wśród nas, ale to nie znaczy, że Kościół jest wspólnotą ludzi świętych, ile raczej dążących do świętości.

I gdybyśmy mieli zaryzykować stwierdzenie, gdzie jest prawdziwy wróg Kościoła…

…to powiedziałbym, że w człowieku. Oczywiście nikt nie nosi grzechu w sobie, ale to nie zmienia faktu, że mamy do niego skłonność. Dlatego Kościół jest obciążony grzechem ze względu na ludzi, którzy do niego należą. Przypomniał to Sobór Watykański II, podkreślając, że jesteśmy wspólnotą stale się ref

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się