Nadzy przed sobą
fot. giorgio trovato / UNSPLASH.COM

Nadzy przed sobą

Jeśli dopuszczenie męża do mojego ciała w pełnym świetle mnie nie peszy, któż może zabronić mi zamontować w sypialni najmocniejszy reflektor? Wskazania Kościoła nie określają liczby dozwolonych watów.

Zwarte w czułym uścisku nagie ciała kobiety i mężczyzny na białym prześcieradle. Przy kostkach kobiety zaplątana bielizna. Głowy spoczywają na żółtej poduszce. Ale czy to faktycznie tylko poduszka? A może… aureola?

To skojarzenie przy tak śmiałym przedstawieniu, jasno sugerującym moment stosunku płciowego, przyjdzie do głowy tylko osobom, które wiedzą, że oglądany przez nie obraz nosi tytuł Ikona małżeńska. Będzie też oczywiste dla tych, którym nieobca jest twórczość Ventzislava Piriankova. Jeden z obrazów tego pochodzącego z Bułgarii artysty znany jest jako symbol ruchu Spotkania Małżeńskie.

Patrząc na kochającą się parę z płótna Piriankova, możemy raz jeszcze (albo po raz pierwszy) zadziwić się nad tym, jak wielką rangę Kościół katolicki nadaje ludzkiej seksualności – tej właśnie dziwnej choreografii złączonych ciał. Według Jana Pawła II para małżeńska to najlepsza analogia dla miłości między osobami Trójcy Świętej. O małżonkach mówił papież: „Jedno, chociaż nadal dwoje”, jak w przypadku Trójcy moglibyśmy powiedzieć: „Jedno, chociaż nadal Troje”. Najtęższe umysły teologiczne nie wyrażą tej tajemnicy tak dobrze, jak robią to swym życiem mąż i żona, a swój niebagatelny udział ma w tym także seksualne zjednoczenie.

Nie wszystko wolno?

Ciało „zdolne jest uczynić widzialnym to, co niewidzialne: duchowe i Boże” – powie papież – stawia nam ono przed oczami coś z tajemnicy Boga i Jego miłości. Mamy tu przecież radykalną bliskość – nic dziwnego, że od wieków teologowie sięgają po obraz pary małżeńskiej, aby wyrazić, czym jest związek Chrystusa i Kościoła.

Skoro seks jest tak piękny i niesie w sobie tyle głębokich znaczeń, dlaczego jednocześnie kojarzy się czasem z czymś nieczystym? Dlaczego Kościół obwarowuje tę sferę swoimi zaleceniami, tak że niektórzy narzekają: „Obijamy się o ściany zakazów i nakazów”? Czy sama miłość nie wystarczy, aby działać słusznie?

Pamiętam swoją irytację po ślubie. Po pięciu latach bycia razem, w tym dwóch latach narzeczeństwa, wypełnionych oczekiwaniem na poznanie siebie w sensie biblijnym, a więc również na fizyczne bycie jednym… okazało się, że wciąż nie wszystko wolno. Oczywiście, o małżeńskiej etyce seksualnej słyszeliśmy już przed ślubem. Wówczas jednak głowy, serca i ciała zajmowała nam kwestia, jak sprostać wyzwaniu czystości przedmałżeńskiej. Czekaliśmy więc na ów wielki dzień ślubu, a przez kontrast wydawało si

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się