Farorzu, co to bydzie?
fot. antonia felipe / UNSPLASH.COM

Farorzu, co to bydzie?

Tym razem tytuł felietonu chyba nie wymaga przekładu, bo to, że „farorz” w śląskiej godce oznacza „proboszcz”, już chyba wszyscy wiedzą. Pytanie to usłyszałem kilka dni temu w kontekście amazońskiego synodu. Kto by pomyślał, że parafianie pod kobiórskim lasem będą wykazywać takie zainteresowanie sprawami Ameryki Południowej? Moje kosmopolityczne podejście skłaniałoby mnie nawet do świętowania tego faktu, gdyby nie treść i emocje towarzyszące pytaniu. „Co to bydzie?” wypowiedziane było bowiem z wyraźnym lękiem i troską, a odnosiło się do postulatu święcenia na prezbiterów „wypróbowanych mężczyzn” (viri probati), bez zobowiązywania ich do celibatu. 

Niektóre środowiska katolików w Polsce i ich media rysują jednoznacznie ponury obraz tej sytuacji: tak naprawdę chodzi o ostateczny atak na kapłański celibat. By go przeprowadzić, ciemne siły, które próbują opanować Kościół, potrzebują przyczółków. Święcenie „wypróbowanych”, z założenia mające charakter praktyki wspierającej posługę prezbiterów celibatariuszy, stałoby się nie

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się