Podszewka wszechrzeczy
fot. artur rutkowski / UNSPLASH.COM

Podszewka wszechrzeczy

Biblia to Księga pisana alfabetem, ale i pędzlem. Jeśli tak, to sztuka jest też słowem Bożym, często prorockim, bo bywa, wcale nierzadko, że intuicja twórcy lepiej wyczuwa puls czasów sobie współczesnych.

Juliana z Norwich, czternastowieczna angielska mistyczka, mówi: „Jeśli mamy na względzie Chrystusa jako naszą głowę, to jest On w chwale i poza cierpieniem, ale jeśli mamy na względzie Jego ciało, w którym wszystkie członki są zjednoczone, nie jest On jeszcze w pełnej chwale ani poza cierpieniem; gdyż ta sama tęsknota i to samo pragnienie, które odczuwał na krzyżu – tęsknota i pragnienie, które w moim mniemaniu były w Nim od wieczności – te nadal odczuwa i będzie odczuwał aż do czasu, kiedy ostatnia dusza, która ma być zbawiona, wejdzie do Jego szczęścia”. A zatem Jezus i my pragniemy tego samego – szczęścia. A to, co szczęściu Boga i ludzi, całej rzeczywistości, przeszkadza, a nawet zdaje się je uniemożliwiać, to zło zła, czyli śmierć i grzech. Nie miniemy się więc z prawdą, twierdząc, że tęsknota i pragnienie są siłą napędową działań człowieka i że najpełniej wyraża się ona w marzeniu; marzyć zaś umie tylko ten, kto kocha. Emily Dickinson mówi: 

Miłość – jest wcześniej niż Życie – Trwa dłużej niż Śmierć – jest Stworzenia / Pierwszym Aktem – głównym Aktorem / Na scenie, jaką jest Ziemia. 

Na czwartej stronie okładki kwartalnika „Akcent” czytamy: „Sztuka to najwyższy wyraz samouświadomienia ludzkości (…) Dzieło sztuki – mikrokosmos odbijający epokę. Józef Czechowicz”. Dzięki temu każda epoka, zmagając się z sobie właściwą dolą i niedolą, dopełnia dorobek poprzednich pokoleń – raz lepiej, raz gorzej, raz w zachwycie, ekstazie, uszczęśliwiającym widzeniu, innym razem w cierpieniu, w zbrodni, w przerażających obrzydliwościach. Nie lekceważąc wysiłków nauk matematyczno-przyrodniczych i podążając za głosem Czechowicza, spróbujmy zobaczyć, w jaki sposób nasi poprzednicy wyrażali swoje „samouświadomienie”, które, idąc za Dickinson, można utożsamić z miłością. Zacznijmy od tekstu z Apokalipsy św. Jana, bardzo malarskiego, poetyckiego, a zarazem teologicznego i fundamentalnego dla zrozumienia chrześcijańskiej wizji świata. 

Autor biblijny, podejmując się opisu mistycznej wizji, podczas której dane mu było „widzieć” Boga, z góry wiedział, że zadaniu nie podoła, dlatego mówi, że na tronie siedział „ktoś” podobny do innych osób występujących w tej scenie i jednocześnie ten „ktoś” utworzony ze szlachetnego kamienia. Autor, opisując w ten sposób tego kogoś, nakłada na siebie, syntetyzuje dwa porządki w naszym codziennym doświadczeniu całkowicie różne. Odantropomorfizuje owego kogoś i zarazem antropomorfizuje kamień, który przecież jest materią martwą. Podobne przenicowanie dotyczy „czterech istot żywych”. Używa więc autor objawienia słów takich jak „ktoś”, „podobny do”, „jakby”, „istoty żywe”, na po

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się