Stos w mieście kwiatów
fot. jonatan lewczuk / UNSPLASH.COM

Gorliwość w nawracaniu innych łatwo się przeradza w terror. Savonarola popełnił błąd, uważając, że wie najlepiej, co dla wszystkich będzie dobre. Potraktował ludzi jak dzieci.

Maciej Müller: „Jego wpływ na sztukę był równie krótki, jak niszczycielski. [Jako władca Florencji] wskrzesił średniowieczny obyczaj stosów próżności, na których palono przedmioty zbytku (kosztowne suknie damskie, kości, karty do gry itp.)”. Tyle i niewiele więcej dowiemy się o Girolamie (Hieronimie) Savonaroli z najnowszego podręcznika historii nowożytnej PWN. Kim on właściwie był: fanatykiem, prorokiem, tyranem?

Tomasz Gałuszka OP: Podkreślanie w kontekście życia Savonaroli stosów próżności i kwestii politycznych wiązało się z późną, XVIII-wieczną interpretacją jego działalności. Powstawały wtedy pierwsze quasi-naukowe encyklopedie i słowniki biograficzne; badacze francuscy przedstawili Savonarolę przede wszystkim jako polityka. Duchowość, teologia, kontekst, ówczesna mentalność – to wszystko zeszło na dalszy plan. A bez tego tła w ogóle nie zrozumiemy, co się zdarzyło we Florencji w ostatniej dekadzie XV wieku. W związku z tym i tak się cieszę, że w panoramicznych ujęciach historii nowożytnej w ogóle wspomina się o Savonaroli – choćby to było ujęcie tak niepełne, jak przed chwilą zacytowane.

Bo też trudno pominąć kogoś, kto odcisnął takie piętno na epoce…

To prawda: nieprzypadkowo nazwisko Savonaroli znalazło się na słynnym pomniku Lutra w Wormacji, obok Jana Husa i kilku innych kontrowersyjnych reformatorów Kościoła. Savonarola fascynuje. Jego postać pozostawia ślad w głowie i duszy historyka, który się nim zajmuje. Nawet ta krótka informacja z podręcznika sygnalizuje, że mamy do czynienia z kimś niezwykłym, wobec kogo nie można przejść obojętnie.

Zawojował też popkulturę. W komiksach czy serialu na temat Borgiów Savonarolę przedstawia się jako swoiste przeciwieństwo zbrodniczego papieża Aleksandra VI.

Scenarzyści, świadomie czy nie, postępują właściwie, bo te dwie postaci rzeczywiście stanowiły przeciwieństwo. Savonarola był wzorcem, do którego Aleksander VI Borgia nie sięgał – pod względem świętości, pobożności, wiedzy biblijnej i teologicznej. Zakonnik z Florencji był dla papieża wielkim wyrzutem sumienia, Aleksander miał do niego słabość, nienawidził go i kochał jednocześnie. Trzeba na tych dwóch spojrzeć jak na Heroda i Jana Chrzciciela. Herod lubił słuchać Jana, mimo że mówił on rzeczy prawdziwe i straszne, wytykając królowi jego grzechy. Ostatecznie jednak nie powstrzymało to Heroda przed doprowadzeniem do śmierci proroka.

Jak doszło do tego, że władze Florencji i przedstawiciele papieża posłali brata Hieronima na stos?

Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego doszło do tragicznego w skutkach konfliktu Savonaroli z Aleksandrem, musimy się cofnąć do początków działalności publicznej dominikanina. Był to człowiek o wybitnym intelekcie, oczytany, znający życie. Wychowywał się w Ferrarze, na dworze tamtejszego władcy z rodu d’Este (jego dziadek był tam nadwornym lekarzem).

Studiował filozofię i medycynę, doskonale rozumiał Platona, rozczytywał się też w innych mistrzach starożytnych. Był pobożny i raczej unikał poważnych grzechów, a na pewno nie grzeszył urodą: był niewysoki, chudy, łysawy, z garbatym nosem. Być może dlatego, że nie cieszył się powodzeniem u kobiet, mógł się spokojnie oddać pracy intelektualnej.

W końcu miało miejsce wydarzenie, które porównałbym z tym, co spotkało Szawła w drodze do Damaszku: pod wpływem kazania pewnego augustianina Savonarola porzucił dotychczasowe życie. Dostrzegł marność świata i bezsensowność pogoni za wiedzą,

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się