śląskie miasto
fot. Marek Parlak / UNSPLASH

Jestem na osławionym rozjeździe, może tylko na rozdrożu, na którym się chce, lecz niekoniecznie się może. Im jestem starszy, im więcej mam napisanych książek, tym częściej zapraszają mnie biblioteki miejskie, wojewódzkie, gminne, i proponują spotkania. Każde spotkanie to dodatkowe pieniądze, lecz również – proszę uwierzyć, że przede wszystkim – spotkania. Najpierw – w pociągu. Potem – na miejscu, z organizatorami, którzy przyjeżdżają na dworzec, wiozą do hotelu. Zaraz później – z recepcjonistami, wreszcie z kelnerami. Na przykład w tej chwili, pisząc te słowa, siedzę pomiędzy spotkaniem z dziećmi a spotkaniem z dorosłymi na tarasie hoteliku i czekam na modrą kapustę… Tak, tak, proszę Państwa. W Jastrzębiu-Zdroju, gdzie właśnie jestem, daniem bezwzględnie wiążącym jest rolada z modrą kapustą i kluskami śląskimi. Informuje mnie o tym miła panna Brygida z recepcjobufetu i nie mam prawa jej nie wierzyć. Jest stąd, tutaj się urodziła, tu chodziła do technikum, tu mieszka i pracuje. I właśnie roladę z modrą kapustą i kluskami śląskimi robiły jej mama, babcia, prababcia,

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka