oczekiwanie
fot. Zhu Liang / UNSPLASH

Czekanie na słowa

„O Boże, jesteś Ty! Jesteś i nie mścisz się! Czy jeszcze Ci nie dość zbrodni moskiewskich – albo – alboś sam Moskal!

(…). Co się z nią dzieje? Gdzie jest? Biedna! – Może w ręku moskiewskim! Moskal ją prze – dusi – morduje – zabija (…) a ja tu bezczynny, a ja tu z gołymi rękami (…) Boże, Boże, wzrusz ziemię, niech pochłonie ludzi tego wieku.

Niech najsroższe męczarnie dręczą Francuzów, co nam na pomoc nie przyszli”.

Kto to napisał i kiedy? Gdyby nie ci Francuzi, można by pomyśleć, że tekst powstał dziś, a wyszedł spod ukraińskiego pióra. Jest w tych kilku zdaniach wszystko, co czuje człowiek w chwilach zagrożenia wojną. Troska o najbliższych, wątpliwości związane z obecnością Boga („widzisz i nie grzmisz”), a więc rodzaj kryzysu wiary. Bo Boga, z punktu widzenia pokrzywdzonych, nie ma zawsze wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny.

Zwykle też w takich sytuacjach, nawet w najbardziej pokojowo i pacyfistycznie nastawionym człowieku, budzi się chęć odwetu. Wszystkie te mordy, grabieże i gwałty nie mogą przecież pozostać bezkarne. Im dłużej trwa ta wojna, tym większe są nasza złość, smutek, rozgoryczenie. Ale też, niestety, być może coraz większe zobojętnienie, bo już się do tych nieprawości przyzwyczailiśmy.

Pamiętam, co pisałem kilka dni po napaści Rosji na Ukrainę. Że przecież nie można z tego powodu przestać czytać rosyjskojęzycznej literatury i słuchać rosyjskiej czy radzieckiej muzyki. Minęły dwa miesiące i już sam patrzę na to inaczej. Owszem, niby nie można przestać, bo co wspólnego

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka