pomoc uchodźcom
fot. Joel Muniz / UNSPLASH

Picie, jedzenie, dach nad głową. Potem przedszkole, szkoła i opieka medyczna. To polskie społeczeństwo i państwo potrafiły dać uchodźcom z Ukrainy. Czy kościoły i cerkwie w naszym kraju będą umiały zapewnić im także pomoc sakramentalną i duchową?

24 lutego rozpoczął się nowy etap trwającej od 2014 roku wojny Rosji z Ukrainą. Przed niosącymi śmierć i zniszczenie rosyjskimi wojskami uciekło pięć milionów Ukraińców, trzy miliony z nich trafiły do Polski. Choć część zdecydowała się wrócić, to w dalszym ciągu na terenie naszego kraju przebywa ponad dwa miliony uchodźców. – To ogromna rzesza. Choć nie byliśmy do tego przygotowani, to przyjęliśmy ich i myślę, że jako całe społeczeństwo, a także jako poszczególne Kościoły ten egzamin z człowieczeństwa i chrześcijaństwa zdajemy zupełnie dobrze – uważa ksiądz Henryk Paprocki, teolog i duchowny Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. – Ci ludzie są w sytuacji podwójnie dramatycznej. Materialnie, bo musieli zostawić swoje domy i często uciekali dosłownie bez niczego, ale także duchowo – dodaje.

Z tą opinią zgadza się doktor Grzegorz Kuprianowicz, prezes Towarzystwa Ukraińskiego i pracownik naukowy Instytutu Historii UMCS w Lublinie. – Wsparcie duchowe jest im szczególnie potrzebne, bo przecież wiele osób doświadczyło traumatycznych sytuacji, było świadkami dramatów, śmierci bliskich. Zresztą traumę niesie sama sytuacja wynikająca z konieczności opuszczenia własnego domu, kraju, znalezienie się w obcym kulturowo, językowo i religijnie otoczeniu. Decyzja o wyjeździe z Ukrainy była przecież wymuszona okolicznościami wojny, wywołana obawą o życie, o bezpieczeństwo własne i bliskich – mówi. Jego zdaniem jedną z podstawowych duchowych potrzeb uchodźców wojennych jest możliwość udziału w życiu liturgicznym we własnej tradycji religijnej.

Podzielone prawosławie

Statystyki dotyczące życia religijnego na Ukrainie mówią, że ponad 60 procent obywateli tego kraju to wyznawcy prawosławia, niemal 10 procent jest grekokatolikami. Rzymscy katolicy, protestanci, muzułmanie i wyznawcy judaizmu stanowią niewielkie mniejszości religijne.

Prawosławie na Ukrainie jest wewnętrznie podzielone na dwie skonfliktowane struktury eklezjalne: Ukraiński Kościół Prawosławny, będący częścią Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, oraz Prawosławny Kościół Ukrainy, który uzyskał autokefalię, czyli niezależność kościelną od Patriarchatu Konstantynopola w 2019 roku. Autokefalia ta nie została uznana przez Kościół prawosławny w Polsce.

Doktor Igor Kozłowski, wykładowca Wydziału Religioznawstwa Instytutu Filozofii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, jest przekonany, że inwazja ten wewnątrzprawosławny podział jeszcze bardziej pogłębiła: – W Rosji Cerkiew prawosławna jest nie tylko narzędziem propagandy, ale też częścią aparatu państwa jako strażnik ideologii „ruskiego miru”, która odmawia Ukraińcom prawa do istnienia jako odrębny naród. Ta Cerkiew nie głosi miłości chrześcijańskiej, a jest piewcą imperialnej wielkości Rosji. Dlatego nawoływanie do zniszczenia ukraińskiego państwa jest przez patriarchat moskiewski popierane.

Jednak na Ukrainie, jak podkreśla Kozłowski, moskiewskiej Cerkwi nie można postrzegać jako monolitu. Należą do niej różni ludzie, także ukraińscy patrioci, kt

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka