para w maseczkach
fot. Filip Bunkens / UNSPLASH

Miłość w czasach Zarazy

Nie dlatego przyjechałem pracować na Syberii, że rozkochałem się w pięknie rosyjskiej liturgii, kultury, muzyki czy literatury. Do Rosji przyjechałem dla ludzi i ze względu na ludzi. Ci ludzie bowiem – rosyjscy katolicy z Tomska, czyli moi obecni parafianie – potrzebowali duchowej opieki, potrzebowali księdza. To był jedyny powód mojego przyjazdu i to jest jedyna racja mojego pobytu tutaj.

Ileż to razy, rozsyłając onegdaj moich młodszych współbraci do najprzeróżniejszych zakątków świata i rozmawiając z nimi przed ich wyjazdem, precyzowałem powód ich przyszłej misji, pytając: „Jak myślisz, po co tam jedziesz?”. Ani nauka języka, ani poznanie nowych metod ewangelizacji, ani obycie międzynarodowe nie były oczywiście właściwymi odpowiedziami. Rozmawialiśmy tak długo, dopóki któryś z nas wypowiedział wreszcie słowa streszczające cel i sens misji każdego jezuity: „Żeby pokochać ludzi, do których jesteś posłany”.

Ale z pokochaniem Rosjan nie jest łatwo. Nie tylko ze względu na oczywiste trudności językowe, różnice kulturowe i mentalnościowe oraz moje własne stereotypy i uprzedzenia. To nie tak, jak w Italii, gdzie wszystko wokół mówiło mi: „Prawda, że tu pięknie?”, i dodawało: „Dobrze, że tu jesteś!”. W Rosji na odwrót: wszechobecne brud, bałagan i bylejakość szydzą ze mnie: „I co zrobisz? Przyzwyczaj się!”, a wszechwładne państwo dopowiada, że moją obecność tutaj co najwyżej toleruje,

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka