walki na Ukrainie
fot. алесь-усцінаў / PEXELS

Widząc, jak wiele osób z Ukrainy schroniło się w Polsce, trzeba pamiętać, że ci ludzie są w ogromnej traumie. Mamy teraz na świecie dużo przesiedlonego nieszczęścia.

Dla profesor Lucy Easthope walijskie słowo „hiraeth” jest ciężkie od znaczeń, obrazów i emocji. Trudno je przetłumaczyć. To tęsknota za dobrze znanym miejscem i czasem, do którego nie ma już powrotu. To psychiczne bóle fantomowe po utraconym domu. Tego doświadczają uchodźcy z Ukrainy, którzy w czasie wojny stracili swój świat. „Hiraeth” przeżywa bardzo wielu z tych, których dotknęły skutki powodzi, pandemii czy zamachu terrorystycznego.

Życie zawodowe Lucy Easthope to ciągłe bycie świadkiem „hiraeth”. Jako wykładowczyni uniwersytetów w Durham i Bath w Wielkiej Brytanii należy do światowej czołówki specjalistów od „disaster recovery”, czyli ekspertów od przygotowań, planowania i odbudowy po klęskach żywiołowych, katastrofach, zamachach, wojnach. Najbliższym, choć niepełnym polskim odpowiednikiem tego określenia byłoby: „specjalista od zarządzania kryzysowego”. Angielskie słowo „disaster” ma ciekawy źródłosłów ze starożytnej greki i oznacza „złą gwiazdę”. Angielskie „recovery” to „odbudowa”, ale także „zdrowienie”, „powrót do normalności, do równowagi”.

Życiorys prof. Easthope składa się z ekstremalnych wydarzeń. Rekrutowała pracowników wysłanych z Wielkiej Brytanii do identyfikacji ciał ofiar zamachów z 11 września 2001 roku w Nowym Jorku. Widziała osobiste przedmioty, które zostały po ofiarach zamachu w metrze londyńskim w 2005 roku. Jest wrażliwa na traktowanie tego, co pozostaje po zmarłych, czy to jest ciało, czy poplamiony krwią list. Przygotowywała takie listy do oddania rodzinom, kiedy pracowała przy sekcjach zwłok żołnierzy przywiezionych z Iraku w czasie wojny. Dlatego tak dobrze rozumie katolickie oddawanie czci relikwiom, choć sama nie jest katoliczką.

When the Dust Settles (Kiedy opada kurz) to nowa książka prof. Easthope. Kończy ją rozdział o pandemii, wojna na Ukrainie wybuchła dosłownie kilka dni przed pojawieniem się publikacji na rynku. Choć nie jest to łatwa lektura, została bardzo dobrze przyjęta i trafiła na listy bestsellerów. Jej treść uświadamia nam kruchość iluzji, że postęp techniczny świetnie zabezpiecza nas na wypadek nadejścia „złej gwiazdy”. Nie jest to jednak książka fatalistyczna, lecz bardzo osobisty i barwny zapis walki o zachowanie człowieczeństwa, trzeźwego umysłu, a nawet rubasznego humoru w najgorszych okolicznościach.

Kiedy po 24 lutego Polska i inne kraje zaczęły przyjmować uchodźców z Ukrainy, kiedy my, Polacy, słusznie byliśmy dumni z naszej otwartości, Lucy Easthope wylała nam na głowę kubeł zimnej wody. Napisała na Twitterze, że mamy najwyżej sześć tygodni, potem fala entuzjazmu zacznie opadać, a po niej będzie już tylko trudniej. Podzieliła się wymowną infografiką z poradnika Nowozelandzkiego Czerwonego Krzyża, zatytułowanego Leading through disaster recovery. A companion through the chaos* (Jak przewodzić wspólnocie na drodze do odbudowy po klęsce/katastrofie. Przewodnik po chaosie). Poradnik można za darmo ściągnąć z internetu. Rozrysowany we wspomnianej infografice schemat powrotu do równowagi zaczyna się w fazie heroicznej i „miesiąca miodowego”, po czym następuje gwałtowny zjazd w stronę rozczarowania, złości, frustracji, sporów, biurokracji, utraty wsparcia, wyczerpania – aż na dno głęboko zawiedzionych oczekiwań. Ale jest nadzieja na to, że krzywa pójdzie powoli w górę – od osłabienia społeczności przez przeszkody i opóźnienia aż do rekonstrukcji i równowagi życia.

Nim umówiłam się na wywiad z prof. Easthope, rozpowszechniłam schemat, a grafik Tomasz Petrycki przygotował go po polsku. Na Twitterze i na Facebooku spotkał się z zainteresowaniem. Lucy Easthope to zauważyła, doceniła i zgodziła się na roz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka