fot. Alex Motoc / Unsplash

Od świtu do zmierzchu

Powietrze jest lepkie i gęste, a dźwięki wiszą w nim jak dojrzewające owoce na gałęziach. Słyszę wszystko. Śpiew wróbli i kraczące wrony, stukanie dłut za ścianą, głos kobiety, która o coś pyta. Jej zdanie zakrzywia się w górę, tony są najwyższe przed samym znakiem zapytania. Jakaś inna odkrzykuje odpowiedź, krótkie jęknięcie. Plusk wody wylewanej do rynsztoka. Strumień z ulicznego kranu rozbijający się na chodniku. Wołanie sprzedawcy warzyw. Psia awantura na środku ulicy – pokiereszowane mordy szczerzą kły, kikuty utraconych ogonów sterczą w górze. Klaskanie mężczyzny rozpędzającego tę bójkę, dłoń o dłoń – psie warknięcia cichną w bocznych alejkach. Trąbienie autorikszy – zabawne, zabawkowe. Dzwonek roweru, pojedynczy, staromodny. I skrzypienie pedałów. Dęcie w muszlę, znak porannej modlitwy w domu obok. Szybko zagłuszony jazgotem piły tarczowej. Mieszkam w uliczce warsztatów samochodowych – tokarki, wiertarki, piły i silniki milkną tylko na kilka godzin krótkiej nocy. Trzeba spać szybko i mocno, dać się utulić śmiechom mężczyzn siedzących w kręgu, w przepoconych podkoszulkach, rzucających karty na chodnik usmarowanymi czarno rękami; dać się ukołysać furkotowi wiatraków, miłosnym piosenkom wyfruwającym ze smartfonów jak motyle, pokrzykiwaniom wypływającym zza przymkniętych okiennic, z wąskich zaułków, zakamarków tak małych, że nie mogłyby pomieścić jednego życia, a mieszczą całe

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 08, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Od świtu do zmierzchu
Paulina Wilk

urodzona 17 września 1980 r. w Warszawie – pisarka, dziennikarka, reportażystka i publicystka. Studiowała w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wsp...