plakaty filmów Stracone złudzenia reżyseria Xavier Giannoli Ucieczka reżyseria Sandra Vannucchi Drive My Car reżyseria Ryûsuke Hamaguchi Matki równoległe reżyseria Pedro Almodóvar

Odsłonięty nerw epoki

„Trzeba wąchać swój czas” – powtarzają twórcy filmowi. To znaczy wyłowić z odmętu zjawisk przypadkowych tę jedną, jedyną myśl, postać, konflikt, które odcisną się w zbiorowej pamięci na długo, może na zawsze. Jak skrzywienie ust Humphreya Bogarta, gorzki śmiech Zbyszka Cybulskiego nad szklaneczką spirytusu czy pogodna twarz profesora Isaka Borga, który wreszcie na koniec życia dotarł „tam, gdzie rosną poziomki”. Jeżeli utrafi się w taki fenomen, jeżeli kamera go utrwali, przekracza on często własną epokę i będzie przywoływany i reinterpretowany w kolejnych.

Prawo Greshama, prawo Luciena, czyli Stracone złudzenia

Kto by się spodziewał! Powieść kończona przez Honoré de Balzaca w dwa tygodnie, pisana na kolanie, w trakcie ucieczki z Paryża (1837) przed doprowadzoną do ostateczności szefową wydawnictwa, pod presją pozwu sądowego, dotknęła czułego nerwu epoki. Swojej i następnych, a zwłaszcza naszej.

Prawo Kopernika-Greshama powiada, że gorszy pieniądz wypiera lepszy. Teraz uzupełnia je prawo Luciena de Rubempré (Benjamin Voisin): słowo łatwe, skłamane, pochlebcze wypiera słowa prawdy. Bo oto Lucien, ledwie dwudziestolatek, początkujący poeta z prowincji, który upatruje swej szansy w literaturze poprzez wejście na paryskie salony, jest przekonany, że jeżeli ma się do powiedzenia coś wartościowego, wystarczy to ogłosić światu, a on już na pewno się na tym pozna. Otóż nie! Powieści, które on sam uważa za cenne manifestacje artystyczne, wydawcy nie mają ochoty nawet kartkować. To się nie sprzeda. Cóż więc pozostaje Lucienowi? Owszem, może cyzelować te swoje „skarby ducha”, licząc na cud albo na mocno wątpliwy sprawiedliwy osąd przyszłych pokoleń. Ale może też pójść na skróty i zrobić karierę już teraz, na miejscu. Czyli – zająć się mnożeniem słów za pieniądze, zadrukowywać ryzy papieru tekstami jednorazowego użytku. Gdybyż to jednak chodziło o zwykłe piśmiennicze wyrobnictwo – niestety, sprawy zaszły dalej. Słowo staje się elementem przetargu. Szemrane paryskie redakcje przypominają speluny. Tu się nie produkuje doraźnych tekstów informacyjnych, tu się nie formułuje opinii. Tu się je sprzedaje temu, kto oferuje najwyższą cenę po kursie dnia. Książki do recenzji wybierają hasające tam małpy, a newsy wskazują panoszące się między biurkami kaczki. To, co się wydrukuje, i tak jest bez znaczenia – ogłupiały czytelnik kupi wszystko.

I to się wylewa z tych redakcji na Paryż

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 08, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Odsłonięty nerw epoki
Wiesław Kot

urodzony 2 stycznia 1959 r. w Jarosławiu – krytyk filmowy, publicysta, wykładowca akademicki, profesor Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Wiesław Kot jest autorem 30 książek z zakresu literaturo- i filmozn...