fot. Samane Mohammadi / Unsplash

Sztuka upominania

Jeśli upomnienie bliźniego rozumieć po chrześcijańsku, oznacza to wzięcie na siebie odpowiedzialności za tego drugiego, być może długotrwałe towarzyszenie mu, poświęcenie swojej uwagi, swojego czasu, ponoszenie kosztów emocjonalnych.

Istnieją rozliczne prawdy, reguły i rady, które niegdyś miał w swoim posiadaniu tylko Kościół, a które dziś, po wiekach promieniowania, świadomie, a najczęściej nieświadomie, stały się ogólnym dobrem ludzkości – tak pisał w książce Burzenie bastionów Hans Urs von Balthasar. I dodał, że nie trzeba się tym martwić, przeciwnie, powinniśmy się cieszyć, że Ewangelia przenika i przemienia świat. Jako przykład takiej osmozy teolog podaje prawa człowieka. Można to chyba odnieść także do ewangelicznej zasady krytykowania czy, lepiej powiedzieć, upominania bliźnich. Święty Mateusz przekazał w Ewangelii taką naukę Jezusa: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt 18,15–17). W morzu popularnych podręczników, poradników, wykładów i warsztatów dotyczących komunikacji społecznej czy interpersonalnej istotną część stanowią zwykle zasady konstruktywnej krytyki. Są one podobne do tych ewangelicznych. I rzeczywiście trzeba się cieszyć, że zostały dostrzeżone i docenione przez świat i społeczeństwo. Powód do zmartwień mógłby być tylko wtedy, gdyby te zasady przeszły do świata, a zaniknęły w Kościele.

Konstruktywna krytyka a upomnienie braterskie

Z pewnością świat przedchrześcijański również doceniał konstruktywną krytykę. Temat ten wielokrotnie pojawia się w Starym Testamencie. Upominanie, nawet królów, było jednym z ważnych zadań proroków. Także poganie doceniali krytykę, i to nawet ze strony wrogów, dlatego że potrafili mówić prawdę. Znane jest powiedzenie Cycerona: „Wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy”. Mówienie prawdy, krytykowanie, było przywilejem błaznów, na przykład naszego Stańczyka.

W Nowym Testamencie, a później w tradycji Kościoła, jest to temat wszechobecny. Szczególnie św. Paweł sam wielokrotnie upomina chrześcijan i zachęca ich do wzajemnego napominania się. Pisze w swoich listach do poszczególnych wspólnot: „Spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień” (2 Kor 5,20); „Z wszelką mądrością nau

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 08, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Sztuka upominania
Cyprian Klahs OP

urodzony w 1969 r. na Kaszubach – dominikanin, magister braci studentów w Krakowie. W zakonie pełnił liczne funkcje: duszpasterza akademickiego w Gdańsku i Prudniku, redaktora Katolickiej Agencji Informacyjnej w Warszawie,...