Karmić się ekscytacją
fot. benjamin grull / UNSPLASH.COM

Karmić się ekscytacją

Prawda – aby wyzwalała – w sposób konieczny musi się łączyć z dobrem, inaczej prowadzi jedynie do obnażenia, pozbawienia kogoś czci i dobrego imienia. Mówiąc krótko – staje się donosem.

Opinia jest królową, a plotka – jej służącą” – mówi jeden z aforyzmów. Opinia to specyficzny typ informacji. Mniej mówi o faktach, a więcej o stosunku mówiącego do nich. Nic dziwnego, skoro każdy ma mniejszą bądź większą potrzebę demonstrowania swojego stosunku do świata, w tym do konkretnych osób. Czasami nasza opinia uzasadniona jest tym, co wiemy. Czy jednak trzeba o kimś wiedzieć wszystko, aby mieć o nim prawdziwą opinię? Czy ujawnienie każdej prawdy jest dobre, korzystne i pożądane? „Nie wierz jakiejś rzeczy, dlatego, że jest kolportowana” – pisał Edward Stachura w Mszy wędrującego. Żyjemy w czasach kolportażu informacji: sprawdzonych i niesprawdzonych; w czasach, gdy każdy, kto ma wystarczające technologiczne możliwości, może upowszechniać swoją „prawdę” o ludziach i o świecie, często nie dbając zupełnie o to, jakie będą tego konsekwencje. Niegdyś ogromna większość społeczeństwa musiała się zadowolić tym, że przekaz własnej opinii o świecie bądź drugim człowieku trafi co najwyżej do sąsiada, do kogoś w rodzinie lub do przyjaciela. Dzisiaj każdy może być „opiniotwórczy”. I chciałoby się dodać – niestety!

Francuski dominikanin François Boespflug pisze: „Europejczycy wywodzą się […] ze społeczności, która bardzo ściśle trzymała się własnych zasad w kwestii mówienia o Bogu. Wstrzemięźliwość w tym względzie uznawana była za pożądaną przez wszystkich jej członków, od najwyższych do najniższych szczebli drabiny społecznej”. Wstrzemięźliwość w mówieniu o Bogu jest symptomatyczna dla szerszego zjawiska w kulturze europejskiej, jakim jest przekonanie o szczególnej mocy słowa. Słowo jest stanem pośrednim między myślą a czynem i w jakiś sposób uprzedza to, o czym mówi. Dlatego Bóg mówił do Izraelitów: „Kładę dziś przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo” (por. Pwt 30,19). Wybór między słowem a słowem jest wyborem między dobrem a złem, między grzechem a cnotą, między życiem a śmiercią. Ten wybór dokonuje się ciągle, także wtedy, gdy się znieważa, obmawia czy plotkuje. Tego wszystkiego nie robi się – w sensie teologicznym i moralnym – „bezkarnie”, nawet jeśli współczesne technologie w dużej mierze pozwalają pozostać anonimowym i uniknąć odpowiedzialności. Ze wszystkich śmiercionośnych grzechów dwa wydają się dzisiaj najbardziej popularne i pociągające: obmowa i plotka.

Przeciwko miłości i prawdzie

Moralista ks. Stanisław Witek definiuje obmowę jako „ustne ujawnienie cudzego zła indywidualnego, nieuzasadnione koniecznością społeczno-moralną”. Popełnienie grzechu obmowy wymaga więc spełnienia trzech elementów. Po pierwsze, to, co jest przedmiotem obmowy, musi być prawdziwe. Obmowa różni się tym od

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się