Za mało gejów wśród zwierząt
fot. stephan louis / UNSPLASH.COM

Za mało gejów wśród zwierząt

Oferta specjalna -25%

Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga

3 votes
Wyczyść

David Attenborough jest znanym i lubianym (także w Polsce) autorem filmów dokumentalnych o zwierzętach. Jako fanatyk ochrony środowiska, zaangażował się także w walkę z globalnym ociepleniem. Wydawałoby się, że powinien być ulubieńcem postępowej części ludzkości i liberalnych mediów. Jednak wymagania stawiane przez światowy salon są coraz bardziej wyśrubowane. Okazało się, że nawet sędziwy pan Attenborough nie mieści się w jedynie słusznym kanonie.

Doktor Brett Mills, naukowiec wykładający na Uniwersytecie Wschodniej Anglii i zajmujący się telewizyjną popkulturą, skrupulatnie prześwietlił dzieła Davida Attenborougha i doszedł do wniosku, że przedstawiają one wypaczony obraz świata zwierząt. Dlaczego? Dlatego, że Attenborough w ogóle nie wspomina w nich, że niektóre zwierzęta wykazują skłonności homoseksualne. Według Millsa „mają one bardzo bogate, skomplikowane i zmienne życie seksualne, w którym heteroseksualizm jest tylko jedną z opcji”. Badacza zirytowało podejście Attenborougha, który interpretuje zachowania zwierząt wyłącznie przez pryzmat „kulturowych norm obowiązujących wśród ludzi”.

Tekst o zarzutach doktora Millsa przeczytałem w brytyjsku dzienniku „The Independent”. W pierwszym odruchu sprawdziłem, czy depesza nie ukazała się przypadkiem 1 kwietnia i czy nie jest to po prostu jakiś stary dowcip, na który przypadkowo natrafiłem w internecie. Niestety, nie był to żart. Doktor Mills istnieje naprawdę. I naprawdę zarzucił słynnemu przyrodnikowi, że dyskryminuje homoseksualne zwierzęta, nie pokazując ich w swoich filmach.

Powinniśmy te wynurzenia zbyć wzruszeniem ramion, jeśli jednak można je przeczytać w poważnej gazecie i to nie w rubryce satyrycznej, oznacza to, że propaganda homoseksualnego lobby zaczyna wciskać się wszędzie – nawet do królestwa zwierząt. To już zaczyna przybierać formę paranoi, połączonej ze zwykłą głupotą.

Nie twierdzę, że u zwierząt homoseksualizm nie występuje, choć jest oczywiście zjawiskiem jeszcze bardziej marginalnym niż wśród ludzi. Czy jednak jest to powód, dla którego Attenborough miałby się w swoich filmach pochylać nad rybkami lesbijkami i nad samcami małp czującymi pociąg do innych samców? Jeśli mamy narzucić zasady politycznej poprawności reżyserom filmów przyrodniczych, to powinniśmy przecież uczynić to samo w innych dziedzinach. Czy film dokumentalny opowiadający, dajmy na to, o największych piłkarzach w historii hiszpańskiego futbolu będzie pełny, jeśli nie przedstawimy w nim sylwetek co najmniej kilku piłkarzy gejów? A reportaż o najsłynniejszych aktorkach Hollywood? Można sobie od biedy darować równowagę między brunetkami i blondynkami, ale czy nie należałoby jednak umieścić w scenariuszu dwóch, może trzech lesbijek, aby doktor Mills nie miał do nas pretensji?

Ta zasada może działać również w drugą stronę. Wyobraźmy sobie dokument o legendarnych baletmistrzach. Nie byłoby łatwo znaleźć wśród nich heteroseksualistów, lecz by sprostać wymaganiom strażników politycznej poprawności, musielibyśmy znaleźć miejsce także dla nich.

Gorzej, jeśli materiał miałby dotyczyć jakiejś grupy ludzi, do których nie żywimy sympatii. Gdyby ktoś chciał nakręcić film dokumentalny o historii nazistowskich grup szturmowych SA, musiałby stwierdzić, zgodnie z historyczną prawdą, że były one zdominowane przez homoseksualistów, którzy w wielu przypadkach byli też psychopatami. Ciekaw jestem, czy kiedyś taki film obejrzymy: w BBC czy też na kanale National Geographic. Wątpię.

Interesująca dyskusja na temat „homofobii” Attenborougha wywiązała się na Facebooku, na którym zamieściłem link do artykułu. Jeden z moich przyjaciół zwrócił uwagę, że psy czasami rzucają się na inne psy i próbują z nimi kopulować i że „wystarczy obserwować przyrodę”, by zrozumieć, że krytyka doktora Millsa nie była taka niedorzeczna.

Rzeczywiście, mój pies czasami dziwnie ociera się o gości płci męskiej. Odnoszę jednak wrażenie, że ma to tyle wspólnego z homoseksualizmem, co trzymanie się za ręce dwóch siedmioletnich dziewczynek, czekających przed drzwiami do klasy. Czy wykazują w ten sposób „skłonności lesbijskie”? Czy po prostu trzymają się za ręce, bo tak właśnie robią siedmioletnie dziewczynki, które się lubią?

Wielu lewicowych propagandystów będzie nam wmawiać, że to pierwsze oznaki homoseksualnego uczucia. Jak powinniśmy reagować na tego typu „teorie naukowe”? Śmiechem? Kpiną? Oburzeniem? Sam już nie wiem. Możemy się jedynie pocieszyć, że sami jeszcze nie zwariowaliśmy, skoro dostrzegamy te absurdy i nie traktujemy ich poważnie.

PS Kiedy mój pies rzuca się na inne samce, to zazwyczaj po to, żeby je ugryźć albo przynajmniej mocno obszczekać. Czy coś jest z nim nie tak? Czy powinienem go zaprowadzić do weterynarza, by zbadał jego seksualną tożsamość? Redakcjo, pomóż. Zaniepokojony właściciel. 

Za mało gejów wśród zwierząt
Marek Magierowski

urodzony 12 lutego 1971 r. w Bystrzycy Kłodzkiej – iberysta, absolwent hispanistyki na UAM, dziennikarz prasowy, polityk i dyplomata, ambasador RP w Izraelu (25.06.2018 - 07.11.2021), ambasador RP w Stanach Zjednoczonych (od 23.11.2021r.)....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze