Siódme dno  PRL-U
fot. steve halama / UNSPLASH.COM

Siódme dno PRL-U

Nie pamiętam czasów PRL-u. Moja wiedza oscyluje między strzępkami faktów i dat zapamiętanych z lekcji historii a opowieściami dziadków o tym, że „za komuny było lepiej”. Przewijają mi się jeszcze przed oczyma plakaty, według których zakład pracy był drugim domem, uprzejmie i szybko obsługiwano ludzi pracy, a przeciętny obywatel – jeśli nie był bumelantem – wyrabiał bez mrugnięcia okiem 300 procent normy. Dalsze próby zgłębiania tej rzeczywistości zakończyły się fiaskiem podczas oglądania filmu Miś, który przerósł mnie poziomem absurdu. Moim rówieśnikom PRL kojarzy się jeszcze z towarami, które można zdobyć w planszowej grze „Pan tu nie stał” – koszulkami i szalikami w traktory, torbami na sprawunki czy etykietami na słoiki z ogórkami lub dżemem.

Tymczasem wydawnictwo Znak opublikowało książkę o PRL-u zatytułowaną My, właściciele Teksasu. Składają się na nią reportaże napisane w latach 70. XX wieku przez Małgorzatę Szejnert, pochodzące ze zbiorów: Ulica z latarnią, I niespokojnie, tu i tam, a także jej najlepszych tekstów publikowanych na łamach „Ekspresu Reporterów”. Jest to wycinek historii reportażu, w którym – jak zaznacza we wstępie Mariusz Szczygieł – ważne było nie to, co się napisało, a czego się nie napisało, i w którym czytelnik – szukając drugiego dna – mógł znaleźć siódme. Tylko czy chcemy i czy potrafimy jeszcze odnaleźć to kolejne dno?

Smak szczegółu

Pomnikowe zdania, które funkcjonują w języku na jakiś lub czyjś temat zawsze mnie przerażały. Są takie bezwzględnie poważne, narzucają pewien obraz, nie pozostawiając miejsca na własną interpretację i subiektywną opinię. Dlatego stwierdzenie, że Małgorzata Szejnert jest mistrzynią opowiadania za pomocą szczegółu, tak często powtarzane przy premierach jej kolejnych książek (i nie tylko), nabiera niepokojącego posmaku truizmu. Kiedy jednak czyta się o codzienności pracowników Ursusa, to właśnie dzięki tym szczegółom można się poczuć nie jak obserwator, ale jak uczestnik ich życia. Pobudka, śniadanie, bieg na pociąg lub spacer osiedlowymi uliczkami w stronę fabryki, dni, których nurt wyznacz

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się