pomoc dla uchodźców
fot. Arturas Kokorevas / PEXELS

Oleksandrze Iwaniwnie, zwanej Sańką, i Teosiowi oraz wszystkim naszym dzieciom z prośbą o wybaczenie, że nie daliśmy rady temu zapobiec, oraz aby pamiętały, że nic w życiu nie jest dane raz na zawsze.

Kiedy piszę ten tekst, trwa siedemnasty dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Celowo piszę inwazji, a nie wojny (chociaż nawet największe ukraińskie serwisy informacyjne używają słowa wojna do liczenia kolejnych dni). To, co się aktualnie dzieje, wynika właśnie z tego, że wojna trwa już osiem lat, a nie siedemnaście dni. Europa, Polska, świat, my wszyscy mieliśmy osiem lat, aby zapobiec agresji z poranka 24 lutego 2022 roku.

Zima, która nas zmieniła

Taki tytuł nosi serial dokumentalny o ukraińskiej rewolucji godności z lat 2013/2014, która zaczęła się, gdy promoskiewski prezydent Wiktor Janukowycz zrezygnował z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Setki tysięcy ludzi wyszły na ulice, by protestować. Na centralnym placu Kijowa stanął Majdan – miasteczko ludzi gotowych walczyć o wolną i europejską Ukrainę. W mojej ocenie tamta zima i wiosna, która po niej nastąpiła i przyniosła okupację Krymu i wojnę w Donbasie, zmieniły samoświadomość oraz organizację społeczeństwa obywatelskiego i części ukraińskich elit. Gdy drugiego dnia putinowskiej inwazji 2022 roku pisałam do koleżanki, ukraińskiej aktywistki, prosząc, aby jednak przyjęła moje zaproszenie i przyjechała do Polski, ta podziękowała, powiedziała, że nigdzie się nie wybiera, i poprosiła, abym się nie martwiła, bo teraz to po prostu taki Majdan, tylko już gigantyczny. Po kolejnej dobie zrozumiałam, że ten Majdan rozlał się też na Polskę. W trakcie Majdanu (a właściwie Majdanów, które na przełomie 2013 i 2014 roku stały wtedy w dziesiątkach ukraińskich miast) społeczeństwo stworzyło bowiem równoległe struktury państwa: własną samoobronę, szpitale, punkty medyczne, aprowizację, dyżury. Gdy kilka miesięcy później wybuchła wojna i Rosja zaczęła okupować Krym, Donieck i Ługańsk, to samo społeczeństwo wyposażało armię w broń, środki ochrony osobistej, zasoby medyczne, żywność. I zaopiekowało się prawie dwoma milionami osób przesiedlonych wewnętrznie (ang. IDP – Internally Displaced Person), organizując im dach nad głową, pracę, edukację dla dzieci. Życie. Wolontariusze opiekowali się rannymi żołnierzami w szpitalach, dzieci w szkołach wyplatały siatki maskujące, aktywiści sprowadzali z zagranicy kolejne partie bardzo potrzebnego na froncie celoxu, specjalnego granulatu, który potrafi zatrzymać intensywne krwawienie u rannych. Oczywiście z biegiem lat kurz opadł i z wielomilionowego zrywu wspierania armii i osób przesiedlonych wewnętrznie aktywny pozostał jakiś procent, ale też trzeba przyznać, że pod wieloma względami (chociaż oczywiście nie pod wszystkimi) państwo ukraińskie przejęło od społeczeństwa część zadań i wywiązywało się z nich nader przyzwoi

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 0,00 PLN
Wyczyść

Zaloguj się

Aby jutro były z nas dumne
Martyna Bogaczyk

absolwentka filologii ukraińskiej i filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Martyna Bogaczyk jest na co dzień prezeską fundacji Edukacja dla De...

Produkt dodany do koszyka

Polecane przez W drodze