Zaryzykować spotkanie

Zaryzykować spotkanie

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Łukasza

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Iz 35,4-7a / Jk 2,1-5 / Mk 7,31-37

Niekiedy w zdumiewający sposób postulaty świata i Ewangelii spotykają się ze sobą. „Otwórz się, bądź otwarty” – zdaje się, że wezwanie Pana Jezusa jest równocześnie głosem kultury, która chce pokonać bariery między ludźmi, nie uznawać swojego za wyjątkowe, ale – przezwyciężywszy w sobie błędy izolacji, wykluczenia i odrzucania innych – stworzyć więzy braterstwa między tymi, którzy dotychczas z powodu zamknięcia byli względem siebie obcy i wrodzy. Byli dla siebie nawzajem głuchoniemi.

Głuchoniemy jest zamknięty w swoim świecie. Mówi tylko do siebie, do wewnątrz i słyszy tylko swój głos. Jego zdolność twórczości i komunikacji jest uwięziona w monologu. To choroba, lecz nie fatum. Może to być choroba z wyboru. Niełatwo żyć w takim zamknięciu, ale bywa, że o wiele trudniej jest zaryzykować spotkanie. Wypieszczone arcydzieło mojego monologu poddane konfrontacji ze spojrzeniem innych może obrócić się w gruzy. Troskliwie przygotowane słowo, z którym chciałem wyjść na spotkanie drugiego, okazuje się słabe, zagrożone odrzuceniem. Bezpieczniej jest pozostać w swoim wewnętrznym świecie. Oczywiście pozostaje jakiś rodzaj powierzchownej komunikacji, ale trudno go nazwać spotkaniem. Nie sięga do głębi mojego człowieczeństwa. Jest tylko pozorem prawdziwych więzów.

Wołanie z zewnątrz: „Otwórz się”, może w takiej sytuacji wywołać tylko odruch zniecierpliwienia: „Dajcie mi wszyscy święty spokój”. Strach jest większy niż pragnienie bliskości. Głuchoniemy żyje w bogatym i pogańskim Dekapolu, w którym pytając o bliźniego, patrzy się na zawartość jego portfela i na jego koneksje, a nie na twarz.

Stąd też Pan Jezus – i tu rozchodzą się drogi nowoczesnej kultury i Ewangelii – stosuje inne metody niż natarczywe domaganie się otwarcia poparte groźbą radykalnego wykluczenia z kręgu ludzi cywilizowanych. Jezus bierze głuchoniemego na bok, odsuwa go od tłumu. Stawia go zewnętrznie w sytuacji, w której wewnętrznie trwa on już od dawna. Sam, osobno. Jednocześnie jednak usuwa zewnętrzną presję, która była zagrożeniem. Boski Terapeuta dokonuje sakramentalnego znaku, który tylko On może uczynić. Tylko ten, który sam jest absolutnie bezbronny – z wyboru, a nie z konieczności – może skłonić tego, który zamknął wszystkie bramy i podniósł mosty zwodzone, do porzucenia takiej linii obrony. Nim dokona się nowe i prawdziwe spotkanie głuchoniemego z jego bliskimi i sąsiadami, spotyka on Chrystusa. To spotkanie decyduje o wszystkim.

Zaryzykować spotkanie
Zdzisław Szmańda OP

urodzony w 1966 r. – dominikanin, mgr historii UAM, lic. teologii PAT, były wicedyrektor Instytutu św. Tomasza w Kijowie, mieszka w konwencie św. Dominika i św. Piotra w Genewie. Życzenia imieninowe przyjmuje 29 stycznia....