„Więź”

„Więź”

Oferta specjalna -25%
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

„Współczesny cywilizowany świat tak naprawdę boi się jednej rzeczy – doznawania pustki. Przyznanie się do tego, że w gruncie rzeczy wyhodowaliśmy nudę, pustkę, szarzyznę i nijakość, byłoby przyznaniem się do totalnej klapy tego porządku świata. A przecież to ma być świat sukcesu!” – tym razem sensu świata, dzięki któremu nie doświadcza się pustki, poszukują autorzy „Więzi”. Nie znajdziemy w miesięczniku prostych przepisów na pełnię, ale raczej diagnozę dzisiejszej Polski i Polaków. Psycholog Piotr Fijewski – przywołany powyżej – przekonuje, że „istnieje określony porządek świata, że istnieją wartości czy też jakości uniwersalne, takie jak dobro i zło, coś, co jest w życiu ważne, i coś, co jest zupełnie nieważne, coś, co jest prawdziwe i naturalne – w przeciwieństwie do czegoś, co jest fałszywe i sztuczne”. Fijewski przygląda się także pseudosensom doświadczanym współcześnie. O skutkach wymuszonych zmian etosów w powojennej Polsce pisze socjolog Hanna Palska. Szukając „szczęśliwych Polaków”, zauważa, że ich marzeniem jest najczęściej dobra rodzina.

Czy taka rodzina jest możliwa? Na to pytanie pośrednio odpowiada ks. Andrzej Draguła, pisząc o doświadczeniach ewangelizacyjnych z Przystanku Jezus. „Bp Edward Dajczak mawia, że na Przystanek Woodstock przyjeżdża dobra młodzież, której zdarzyło się nie być kochaną. Ten syndrom bycia niekochanym trafnie opisuje jeden z ewangelizatorów: Rodziny są chore, rodzą i wychowują chore dzieci, które zakładają chore rodziny i proces ten rozszerza się, choruje całe społeczeństwo pełne ludzi głodnych miłości, a niezdolnych jej dać”. Choruje także Kościół, potencjalny dostarczyciel sensu: „W bardzo wielu rozmowach z ewangelizatorami powtarzała się smutna konstatacja, że ich rozmówcy, rówieśnicy z Przystanku Woodstock, nigdy nie słyszeli kerygmatu”. Ks. Draguła także pyta o sens i zgodność takiego nauczania z Ewangelią.

Ks. Krzysztof Grzywocz znajduje sens w sytuacji kryzysu czy odkrycia bezsensu: „odkrycie braku sensu jest ważnym, niekiedy wręcz niezbędnym etapem rozwoju. (…) Jeżeli doświadczenie braku sensu pozwala odkryć prawdę, że ja sam nie jestem źródłem sensu, że sam z siebie nie jestem w stanie nadać sensu własnemu życiu – wówczas może okazać się ono wręcz życiodajne”. Ks. Grzywocz odnajduje źródło sensu w Chrystusie, który „nie unieważnia bezsensowności grzechu i nie bagatelizuje jego zła, nie odwraca się jednak od grzesznika, nie odbiera mu sensu – przeciwnie, daje mu nadzieję, że życie, pomimo zła, którego stał się sprawcą, dalej może mieć sens”.