Smartfon w kufrze
fot. roman kaiuk efVjnZWd2 / UNSPLASH.COM

Młodzi nigdy nie „dorosną” w naszym rozumieniu. Nie zmienią się. Nie ma co na to liczyć. To jest inna formacja kulturowa. Pozostaną tacy, jacy są. Zmieni się jedynie świat wokół nich, i to w taki sposób, że będą w stanie go zaakceptować.

Tomasz Maćkowiak: Kogo mamy na myśli, mówiąc o „pokoleniu płatków śniegu”?

prof. Tomasz Szlendak: Ludzi, którzy weszli w dorosłe życie po 2010 roku. Jest to pojęcie publicystyczne, a nie naukowe. Wymyślono je zapewne na użytek korporacji, które są w kłopocie, bo muszą jakoś poukładać relacje między pięcioma pokoleniami, z których składają się ich zespoły. 

A na czym ten kłopot polega? Konflikt pokoleń przeszkadza?

Tu nie chodzi o konflikt pokoleń, tylko o zupełnie odmienne rzeczywistości, w których funkcjonują różne kategorie wiekowe. Kiedyś dzieci się buntowały w imię wartości, które dla starszych też były ważne, ale młodzi je rozumieli inaczej niż rodzice. Na tym polegał konflikt pokoleń – na odmiennym pojmowaniu wspólnych wartości. A dziś wartości świata rodziców nie mają dla dzieci specjalnego znaczenia. 

Ale nadal to brzmi jak stara śpiewka, że młodzi się obijają zamiast pracować i że są nieodpowiedzialni. Mnie też tak rodzice mówili, kiedy chciałem jeździć na festiwal rockowy do Jarocina zamiast pracować w czasie wakacji. 

Popełnia pan błąd, to jest zupełnie odmienna sytuacja. Dziś te dwie sąsiadujące ze sobą generacje – rodziców i nastoletnich dzieci – ukształtowane są w innych warunkach socjotechnologicznych. Mają inną osobowość, dostosowaną do odmiennych narzędzi socjalizacyjnych, do środowiska sieci, a w związku z tym zupełnie inne oczekiwania, inne potrzeby, inne sposoby realizacji tych potrzeb. Inne środowisko wychowawcze – kultura zbudowana wokół innych technologii komunikacyjnych i poznawczych – buduje zupełnie innych ludzi. To, o czym pan mówi, to stary, dobry konflikt pokoleń. Wtedy i rodzice, i dzieci byli wychowani w podobnym środowisku technologicznym, przechodzili podobną formację i mieli podobną osobowość, osadzoną w jednej kulturze technologicznej. 

No to jak jest dziś?

Znacznie trudniej o międzygeneracyjne porozumienie, choć może się wydawać, że jest łatwiej, bo młodzi się nie buntują. Po jednym z wykładów na temat relacji międzypokoleniowych w pewnej dużej firmie wstaje pani i mówi: Zatrudniłam niedawno świetnego młodego człowieka, z bardzo dobrym wykształceniem. Na dzień dobry dostał niezłe wynagrodzenie. Usiadł przy komputerze i zaczął wykonywać powierzone zadanie, robił to sprawnie i bez wpadek. Praca wymagała skupienia i uwagi, ale nie należała do trudnych – były to raczej takie „dupogodziny”. I nagle po dwóch tygodniach zniknął z pracy. Dzwonię – nie odbiera. W końcu sam dzwoni i wyjaśnia: praca przestała mu sprawiać przyjemność. Więc wrócił do rodziców, którzy są gotowi go utrzymywać tak długo, dopóki nie znajdzie pracy, która będzie mu sprawiała przyjemność.

To zachowanie typowe dla tego pokolenia?

Tak. Chodzi o skłonność do łatwego, bardzo szybkiego wycofywania się z odpowiedzialności za wcześniej podjęte zobowiązanie. My, pokolenie czterdziesto- i pięćdzie-sięciolatków, wiemy, że praca nie zawsze jest przyjemna i wcale taka nie musi być. Czasem trzeba się skoncentrować na czymś żmudnym i po prostu to zrobić, choć to nieprzyjemne. Jednak najmłodsze kategorie wiekowe badane przez socjologów funkcjonują inaczej. Środowisko technologiczne i społeczne przymusza ich i pozwala im na przecedzanie wszystkich niemal działań przez filtr przyjemności. Ściany interfejsów w smartfonach ustawione są na rzeczy przyjemne, a jednocześnie mamy w Polsce bardzo wysoką solidarność międzypokoleniową i rodzice są gotowi bardzo długo takie dzieci utrzymywać, nie wyganiając ich z domu w świat. Szczególnie dotyczy to mężczyzn, którzy mieszkają u swoich rodziców niej

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się