Żubr ratuje małego jeżyka
fot. rohro clark VMz / UNSPLASH.COM

Alkohol jest w Polsce towarem powszechnego użytku. Jak bochenek chleba albo masło. A alkohol nie jest normalnym towarem, bo inaczej nie byłoby na jego sprzedaż specjalnych zezwoleń.

Piotr Świątkowski: W Poznaniu obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu od godziny 22 do 6 w sklepach na Starym Mieście. Proszę zgadnąć, czym się to skończyło.

Krzysztof Brzózka: Emigracją alkoholową.

Na stację benzynową na Rondzie Śródka.

Wcale mnie to nie dziwi. Niestety, wprowadzono protezę pomysłu polegającego na zakazie sprzedaży alkoholu od godziny 22 w całym kraju. Samorząd wybrał miejsca, w których wprowadzono ten zakaz. Z podobną emigracją jak na poznańskim Starym Mieście spotykamy się we Wrocławiu, na Śląsku. Turyści alkoholowi rozlali się po polskich miastach.

Czemu ma służyć zamykanie sklepów przed nosem dorosłych ludzi?

Temu, żeby ci dorośli ludzie podejmowali decyzję o kupieniu kolejnej butelki w pełni świadomie. Na trzeźwo. Po alkoholu puszczają hamulce i po wypiciu tego, co mamy, chcemy wypić więcej. Alkohol to substancja psychoaktywna. Tak działa. Po drugie, jeśli spojrzymy na policyjną mapę zagrożeń, to zobaczymy, że wokół całonocnych sklepów z alkoholem jest niebezpiecznie. Policja jest wzywana do bójek i wrzasków. Powinniśmy zakazać sprzedaży alkoholu nocą. To, że ktoś chce się napić, nie powinno przeszkodzić komuś, kto w tym czasie chce odpocząć.

Przecież gmina może decydować, ile wydać koncesji na sprzedaż alkoholu.

Największym osiągnięciem transformacji w Polsce jest samorząd terytorialny, a największym błędem Ustawy o wychowaniu w trzeźwości jest oddanie samorządom prawa do decydowania o liczbie punktów sprzedaży. Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie nie do końca są odporni na naciski radnych i przedsiębiorców. Liczba pozwoleń na sprzedaż alkoholu wymknęła się samorządowcom spod kontroli. Nikt w tej chwili nie odważy się odbierać koncesji. Żeby osiągnąć wskaźnik liczby punktów sprzedaży rekomendowany przez Światową Organizację Zdrowia, trzeba by w Polsce zamknąć 80 procent sklepów, w których sprzedawany jest alkohol. Wyobraża pan sobie? 80 procent! Częściowym rozwiązaniem problemu był zakaz sprzedaży alkoholu od 22 do 6. Skończyło się, jak się skończyło.

W Polsce na jeden punkt sprzedaży przypada…

275 osób. Cztero-, a nawet pięciokrotnie więcej jest w innych państwach.

A w Niemczech?

Porównywanie krajów europejskich jest dosyć kłopotliwe. Niemcy, Czesi i Austriacy piją inaczej niż Polacy, Litwini czy Skandynawowie. My pijemy w domu, w czterech ściana

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się