Prezydent Biało-Czerwonej

Prezydent Biało-Czerwonej

Oferta specjalna -25%

Liturgia krok po kroku

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Poprosiłem syna o wywieszenie flagi.

Jechałem już wówczas do redakcji, zszokowany, przerażony, z jedną dłonią na kierownicy, z drugą zasłaniającą usta, w niedowierzaniu. Zadzwoniłem z drogi, nie chciałem z tym czekać. Bałem się, że mój dom, jako jedyny w okolicy, pozostanie nagi. Bez flagi.

Były problemy ze znalezieniem kiru, więc przez jakiś czas Biało-Czerwona wisiała w wersji świątecznej, lecz nie miałem o to pretensji do syna, którego po powrocie z pracy po prostu uściskałem, bo musiałem do kogoś się przytulić, żeby nie zwariować. Uściskałem zapłakaną żonę, objąłem córkę… I zacząłem szukać kiru.

A zatem flaga wisiała przez kilka godzin bez czarnej wstążki, jakby sama nie była w stanie uwierzyć, że musi tego dnia przyoblec się obowiązkowo w ponurość. Przecież Prezydent oddaje dziś hołd polskim oficerom w Katyniu, to piękny dzień, bo Oni pokonali śmierć i pokonali kłamstwo, dlaczego zatem miałabym zakładać na siebie żałobny strój – myślała sobie nasza flaga. Bo nie dowierzała.

Niestety, musiałem jej uświadomić, że nasze niedowierzania – moje i jej – niczego nie zmienią, że czarnej wstążki nie unikniemy, bo właśnie ogłoszono żałobę. Że Prezydent nie oddał tego dnia hołdu polskim żołnierzom. Że od dzisiaj będziemy oddawać hołd Prezydentowi. Zawiązałem kir i zamknąłem oczy.

* * *

Lech Kaczyński był dla mnie Prezydentem polskiej flagi. Przywrócił ją naszemu krajowi, a potem przywrócił jej samej godność.

Biało-Czerwona, którą jeszcze dziesięć lat temu widzieliśmy głównie w formie znaku „Teraz Polska” oraz na imprezach sportowych, stała się w pełni uprawnionym elementem krajobrazu. Tutaj jest wierzba, a tu jabłoń. A tutaj flaga. Pole pszenicy i flaga. Flaga przy Morskim Oku. I Bałtyk z flagą łopoczącą na maszcie.

„Non abbiate paura” – powiedział kiedyś nasz Papież. Lech Kaczyński mógłby krzyknąć: „Nie wstydźcie się polskości!”, ale nie krzyknął, bo najpewniej nigdy nie przeszło mu przez myśl, że ktoś może polskości się wstydzić. Był człowiekiem zbyt starej daty, by móc wyobrazić sobie takie dziwactwo: Polak, który nie lubi być Polakiem.

Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, z jakim lewiatanem przyszło mu się zmierzyć. Z potężną falą obojętności, zakłamania, zalewem złego smaku i chamstwa. Gdyby wiedział, że Wojewódzki jest już od dawna mądrzejszy niż Piłsudski, Doda popularniejsza od Emilii Plater, a nogi Dereszowskiej ważniejsze dla dziejów naszej Ojczyzny od ramienia Zawiszy Czarnego, zapewne nie podjąłby tej walki. Zaryzykuję jednak twierdzenie, że on tego po prostu nie wiedział. I dlatego robił to, co robił.

Zbudował Muzeum Powstania Warszawskiego, piękne, nowoczesne i bolesne jednocześnie. Uhonorował tych, których III RP nigdy nie uhonorowała, bo nie pasowali do „współczesnej wersji patriotyzmu”, jak np. śp. Annę Walentynowicz, drobną kobietę, którą główne media w Polsce przejeżdżały walcem – tylko dlatego, że nie lubiła Lecha Wałęsy. Ujęcie z Lechem Kaczyńskim, wręczającym Annie Walentynowicz Order Orła Białego na błękitnej szarfie, jest jednym z najbardziej wzruszających obrazów, jakie zapamiętam z lat jego przerwanej prezydentury.

* * *

Inny obraz: polskie flagi na głównym placu Tbilisi, gdy Lech Kaczyński, na czele prezydentów innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, mówi o gruzińskiej wolności. Sam krytykowałem Go za niepotrzebną brawurę podczas tamtej podróży, ale ten widok lasu polskich flag kilka tysięcy kilometrów od Warszawy także pozostanie w mojej pamięci.

I ta flaga bez kiru/z kirem wisząca przed moim domem. I wreszcie flaga, którą okryto trumnę z ciałem Prezydenta, przywiezioną z Rosji. Ten obraz był szczególny. Ta flaga bowiem łączy w sobie wszystkie te, które widziałem wcześniej. Flagi z opasek bohaterów Powstania Warszawskiego, flagi z Tbilisi, wreszcie wszystkie te flagi, które zawisły w Polsce 10 kwietnia.

Dlatego miałem wrażenie, że owa flaga na trumnie, zazwyczaj przecież lekka i zwiewna, była tym razem gruba i ciężka.

Taką trudniej rozerwać.

Prezydent Biało-Czerwonej
Marek Magierowski

urodzony 12 lutego 1971 r. w Bystrzycy Kłodzkiej – iberysta, absolwent hispanistyki na UAM, dziennikarz prasowy, polityk i dyplomata, ambasador RP w Izraelu (25.06.2018 - 07.11.2021), ambasador RP w Stanach Zjednoczonych (od 23.11.2021r.)....