Barwny życiorys kury domowej

Barwny życiorys kury domowej

Dzisiaj z odpowiedzią na standardowe i znienawidzone przez wiele matek pytanie o pracę nie mam żadnych problemów. Jednak przez wiele lat wydawało mi się, że muszę dokładnie wyjaśniać moją sytuację, opowiadając o wcześniejszych zawodowych osiągnięciach, jak i o tym, że w związku z nieprzewidywalnymi godzinami pracy mojego męża zdecydowałam się zostać mamą na pełen etat. Prawie przepraszającym tonem starałam się ubarwić życiorys kury domowej, rozprawiając o swoim zaangażowaniu w akcje społeczne lub jakiekolwiek inne zajęcia, które przekonałyby mojego rozmówcę, że oprócz wysiadywania w domu, oglądania telenowel, zmieniania pieluch i objadania się cukierkami posiadam jeszcze jakieś inne talenty.

Teraz na pytanie o zawód bez wahania odpowiadam: „Jestem mamą!”. Tak po prostu. Entuzjazm dla powołania, które wypełnia moje serce, mówi sam za siebie. Jeśli ktoś nadal chce ze mną rozmawiać, to się dowie, że piszę, projektuję strony internetowe i prowadzę własny biznes. Jeśli nie, to nic nie traci, bo to bycie mamą jest moim życiowym powołaniem, które definiuje mnie jako osobę i sprawia mi największą radość.

Twoja odpowiedź na Boże wezwanie

Stając się mamą, każda z nas w wyjątkowy dla siebie sposób odpowiedziała na wezwanie Boga. Choć drogi, które nas doprowadziły do tego powołania, i okoliczności, w których przyszło nam je realizować, są tak różne, wszystkie zgodnie powtarzamy za Maryją: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38).

Bycie matką jest naszym zawodem. Dzięki łasce Boga wraz z naszymi mężami jest nam dane przyjąć nowe życie na ten świat. Czy to przez poczęcie, adopcję czy rodziny łączone wspólnie wychowujemy i troszczymy się o codzienne potrzeby naszych dzieci i współmałżonków. Przekazujemy naszym rodzinom skarb wiary i dbamy, by umożliwić im zdobycie odpowiedniego wykształcenia. Zajmujemy się domem, karmimy naszych bliskich i staramy się za wszelką cenę nie zwariować.

Jak mawiała błogosławiona Matka Teresa: „Nie liczy się wcale wspaniałość twego działania, ale miłość, jaką w nie włożyłeś”. Zawsze staram się pamiętać o tej prostej prawdzie, kiedy znów muszę zrobić pranie, umyć podłogę lub nakarmić dwóch wiecznie głodnych chłopców. Zaczynam każdy dzień od modlitwy, błagając o wstawiennictwo św. Teresę z Lisieux i pamiętaj

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się