Półka z książkami

Półka z książkami

Odliczam już dni do wakacji. Za nic w świecie nie oddałbym owych dwóch miesięcy, które mi – jako belfrowi filozofii – każdego roku przysługują. Nie dlatego, że jestem skończonym leniem. Także nie dlatego, że mam już zaplanowane długie podróże, choć oczywiście nie miałbym nic przeciwko, gdybym tylko posiadał odpowiednie środki, aby w podróż – dajmy na to do Chin – wyruszyć. Jak wiemy, podróże kształcą. Powód, dla którego tak wyczekuję wakacji, nie przymierzając, jak boskiego zmiłowania, na pierwszy rzut oka może się wydawać banalny. To półka z moimi książkami.

Wyobrażam sobie, że większość Czytelników miesięcznika „W drodze” znajduje się w podobnej sytuacji. Posiada w swoim domu półkę, na której stoją książki kupowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Książki, które jednak z nadmiaru obowiązków odkładaliśmy na ową specjalną półkę z nadzieją, że kiedyś do nich wrócimy. Że przyjdzie taki czas, kiedy będziemy mogli porzucić zmagania dnia codziennego, zasiąść wygodnie w fotelu albo położyć się w hamaku i rozkoszować się już tylko ich lekturą.

Wśród książek, które czekają na lepszy czas, co w moim przypadku oznacza właśnie czas wakacyjny, znajdują się rozmaite lektury. Przykładowo widzę na niej klasyczną już pozycję Ciało i społeczeństwo Petera Browna, w której wybitny historyk z Oxfordu tropi zawiłe relacje, charakteryzujące – któż z nas nie przekonał się o tym na własnej skórze – chrześcijaństwo i całą sferę ludzkiej cielesności. Obok stoi niewielka książeczka Objawienia Bożej miłości tajemniczej kobiety, pustelnicy i mistyczki, Juliany z Norwich. Jakimś cudem między tymi pozycjami teologicznymi znalazła się także powieść kryminalna Trzynaście Marcina Świetlickiego.

Tak więc o prawdziwości stwierdzenia, że nadzieja umiera ostatnia, przekonuję się zawsze podczas wakacji, kiedy w końcu oddaję się lekturze książek z mojej specjalnej półki. Jednocześnie półka ta stanowi swoisty wyrzut sumienia. Kiedy bowiem każdego dnia rzucam na nią okiem, przypomina mi ona, że jednak nie przeczytałem wciąż iluś ważnych książek, które powinienem przeczytać. Że nie przemyślałem w związku z tym iluś ważkich kwestii, które powinienem przemyśleć… Oczywiście to przeświadczenie nie pozwala spokojnie spać. Swoistą jednak tabletką uśmierzającą ten dojmujący ból, że istnieje długa lista lektur, których może nigdy w życiu nie doczytam, choć powinienem, jest zdanie, które usłyszałem kiedyś od nieżyjącego już dziś intelektualisty z krwi i kości, profesora Stefana Swieżawskiego. Otóż kiedy przeprowadzałem z Profesorem wywiad na temat filozofii św. Tomasza z Akwinu, w pewnym momencie Profesor jakby mimochodem rzekł: „Życie jest za krótkie, aby – przy dzisiejszej produkcji książek – czytać wszystkie. Nie stać nas więc na czytanie dobrych książek. Musimy się ograniczyć do czytania tylko bardzo dobrych. Najlepiej klasyków. Dlatego czytam św. Tomasza”.

Oczywiście zawsze pozostaje problem, kto to jest klasyk. Klasykiem nie jest przecież tylko ten, kto pisał 300 lat temu, ale ten, czyja myśl odcisnęła piętno na naszej zachodniej kulturze. To ktoś, bez czyjej twórczości nie bylibyśmy w sensie intelektualnym i duchowym tym, kim jesteśmy. To ktoś, czyją twórczością oddychamy, nie zdając sobie z tego sprawy tak, jak nie zdajemy sobie sprawy, że wdychamy tlen, który jest w powietrzu. Jednak minister edukacji Roman Giertych pokazał, że klasyk klasykowi nierówny. I że on, Giertych, jest w stanie doprowadzić do pośmiertnej wojny klasyków. Dla lidera LPRu klasykiem jest Henryk Sienkiewicz, ale już nie Witold Gombrowicz. Dlatego dzieła tego pierwszego mają być lekturą obowiązkową w szkołach, dzieła zaś drugiego mają z tej listy zniknąć. Tak czy inaczej, nasza osobista lista klasyków, których dzieła przeczytać musimy i powinniśmy, nie musi, a czasami wręcz nie może, pokrywać się z osobistą listą klasyków ministra edukacji… Dzięki Bogu!

Półka z książkami
Jarosław Makowski

urodzony 22 kwietnia 1973 r. w Kutnie – polski historyk filozofii, teolog, dziennikarz i publicysta, dyrektor Instytutu Obywatelskiego. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Gazecie Prawnej”...